Srogi rewanż za jesienną porażkę. Okazałe zwycięstwo ŁKS w Elblągu

Sobota, 21 kwietnia 2018


Olimpia Elbląg w rundzie jesiennej niespodziewanie wygrała przy al. Unii 2:1. Była to jedyna porażka łodzian w pierwszej części sezonu. W meczu rewanżowym ŁKS nie dał gospodarzom żadnych szans, wygrywając aż 5:0.



Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando ŁKS. Niewykluczone, że na taki przebieg spotkania miała wpływ szybko zdobyta przez gości bramka. W 2. minucie Bartosz Widejko wykonywał rzut rożny. Uderzenie Jewhena Radionowa Wojciech Daniel obronił, ale przy dobitce był już bezradny. Łodzianie, podobnie jak w poprzedniej kolejce w Bełchatowie, szybko objęli prowadzenie. Wówczas w trzeciej minucie trafił Kamil Juraszek, również po stałym fragmencie gry.

Chwilę później gospodarze mieli rzut wolny, nie potrafili jednak uderzyć w światło bramki. Podobnie jak Wojciech Łuczak, który próbował szczęścia uderzeniem z dystansu. Olimpia w pierwszej połowie była wyłącznie tłem dla ŁKS. Zawodnicy gospodarzy wyglądali na mocno zaskoczonych szybko straconą bramką. Łodzianie próbowali wykorzystać niemoc rywala. Szansę na podwyższenie prowadzenia miał Piotr Pyrdoł, źle jednak uderzył i piłka zamiast wpaść do siatki, otarła się tylko o poprzeczkę. W 33. minucie pomocnik już się nie pomylił, pokonując Daniela.



W pierwszej połowie zespół z Elbląga praktycznie nie zagrażał bramce Michała Kołby. Akcje gospodarzy kończyły się przed polem karnym ŁKS, a gdy już któryś z piłkarzy Olimpii się w nim znalazł, zamiast strzelać wolał się przewrócić w oczekiwaniu na odgwizdanie przez arbitra rzutu karnego. Próby były jednak na tyle nieudolne, że gwizdek sędziego milczał. Łodzianie mieli kolejne okazje: Łuczak, Radionow i Maksymilian Rozwandowicz. Do przerwy wynik nie uległ jednak zmianie.

Tydzień temu w Bełchatowie łodzianie po pierwszych 45 minutach również prowadzili 2:0. Po zmianie stron dali sobie wbić dwa gole i spotkanie zakończyło się remisem. W przerwie zastanawiano się na trybunach, czy historia się powtórzy. Tym bardziej, że podobna sytuacja miała miejsce w meczu z ROW Rybnik. Tak się nie stało.

Po przerwie łodzianie konsekwentnie realizowali założenia taktyczne, spokojnie rozgrywali piłkę, szukając kolejnych okazji w kontratakach. W 67. minucie było już po meczu. Na indywidualną akcję zdecydował się Radionow, z ostrego kąta pokonując Daniela. Cztery minuty później swoją drugą bramkę w tym spotkaniu zdobył Pyrdoł. Piłka po dwóch uderzeniach Łuczaka nie znalazła drogi do siatki, ale trafiła pod nogi młodzieżowca. Ten z bliska podwyższył na 4:0. W 80. minucie w polu karnym gospodarzy faulowany był rezerwowy Łukasz Zagdański. Rzut karny pewnie wykorzystał Rozwandowicz. Bezradny zespół gospodarzy nie był w stanie zrobić ŁKS żadnej krzywdy, który odniósł najwyższe zwycięstwo w tym sezonie.

Olimpia Elbląg – ŁKS Łódź 0:5 (0:2)
Bramki:
Radionow 2., 67., Pyrdoł 31., 71., Rozwandowicz 80.-karny.

ŁKS: Kołba – Rozmus, Juraszek, Rozwandowicz, Widejko – Pyrdoł (89. Waśniowski), Kocot, Wolski (90. Koprowski), Łuczak – Bryła (83. Margol), Radionow (76. Zagdański).
Żółte kartki: Juraszek, Widejko.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj