Zespół Widzewa odniósł piąte zwycięstwo z rzędu

Sobota, 21 kwietnia 2018


Do przerwy gospodarze posiadali przewagę, której nie potrafili udokumentować zdobytą bramką. W pierwszej połowie zespół Widzewa nie spisywał się najlepiej, zdołał jednak strzelić gola. Jak się później okazało, na wagę trzech punktów.



Olimpia w tym sezonie nie radzi sobie z zespołami czołówki. Drużyna z Zambrowa przegrała wszystkie spotkania z drużynami, które znajdują się górnej części tabeli. Piłkarze Widzewa, choć zapowiadali, że nie zlekceważą rywala, przez długie minuty pierwszej połowy grali na stojąco. To gospodarze byli stroną dominującą.

Od początku meczu trwały pojedynki Macieja Humerskiego z zawodnikami Olimpii. Bramkarz Widzewa miał dużo pracy, bo w jego stronę sunął atak za atakiem. Gospodarze osiągnęli wyraźną przewagę, przy biernej postawie łodzian. Humerski spisywał się bez zarzutu broniąc strzały Kamila Jackiewicza, dwukrotnie Mateusza Jastrzębskiego i Łukasza Grzybowskiego. Goście nie potrafili stworzyć żadnej sensownej akcji, grając wolno i niedokładnie. Nie mieli pomysłu jak sforsować defensywę Olimpii. Zawodziły nawet stałe fragmenty gry. Zagubiony był Michał Przybylski, sporo strat notował Maciej Kazimiewicz, a obrona popełniała proste błędy.

Prócz Humerskiego nieźle w pierwszej połowie spisywał się Mateusz Michalski, który jako jedyny zawodnik z pola szarpał, tak jak w 18. minucie, kiedy w ostatniej chwili został powstrzymany przez obrońców. W 36. minucie pomocnik zdecydował się na kolejną indywidualną akcję, nieprzepisowo zatrzymaną w polu karnym Olimpii. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Daniel Mąka i pewnym strzałem dał Widzewowi prowadzenie.



W drugiej połowie łodzianie zagrali zdecydowanie lepiej. Sporo ożywienia wniósł Marcin Pieńkowski, który zmienił Przybylskiego. Być może Widzew przyspieszył grę, bo grał z wiatrem.

W 52. minucie powinno być 2:0 dla Widzewa, Pieńkowski przestrzelił z dziesięciu metrów. Chwilę później, po zagraniu Michalskiego, główkował Radosław Sylwestrzak. Świetnie spisał się bramkarz Piotr Czapliński. Okazje mieli również Mąka i Robert Demjan. Ponownie na posterunku był Czapliński. Kolejną sytuację, po zagraniu Demjana, zmarnował rezerwowy Michał Miller. Gdyby łodzianie byli skuteczniejsi, mogli po 30 minutach drugiej połowy prowadzić przynajmniej trzema bramkami.

Po zmianie stron gospodarze nie prezentowali się już tak dobrze. Gra na chaos, czyli wrzutki w pole karne łodzian, nie przynosiły większego zagrożenia. Widzew dominował, odnosząc piąte zwycięstwo z rzędu.

Olimpia Zambrów – Widzew Łódź 0:1 (0:1)
Bramka:
Mąka 37.-karny.

Widzew: Humerski – Sylwestrzak, Kostkowski, Zieleniecki, Pigiel – Michalski (90. Kozłowki), Kazimierowicz, Kristo, Mąka (63. Miller) – Przybylski (46. Pieńkowski) – Demjan.
Żółte kartki:
Grzybowski, Hryszko – Sylwestrzak, Pigiel.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj