Radionow raz, Radionow dwa. ŁKS wiceliderem

Piątek, 27 kwietnia 2018


Piłkarze ŁKS odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu, a pierwsze w tym roku przed własną publicznością. Łodzianie pokonując Wartę Poznań 2:0 awansowali na drugie miejsce w tabeli, przybliżając się do upragnionej pierwszej ligi.



Od pierwszego gwizdka arbitra ŁKS rzucił się na zespół wicelidera. Goście nie mogli poradzić sobie z wysokim pressingiem, często gubiąc piłkę. Łodzianie szybko chcieli pokazać, kto w piątkowe popołudnie będzie rządził przy al. Unii. W 3. minucie Paweł Pyciak zagrał do Macieja Wolskiego, który dośrodkował w pole karne. Jewhen Radionow uprzedził obrońców, ale piłka po uderzeniu głową napastnika poszybowała obok słupka.

Warta została zamknięta na własnej połowie. Gospodarze atakowali z rozmachem, co przyniosło efekt bramkowy w 10. minucie, po znakomicie rozegranym rzucie rożnym. Wojciech Łuczak zagrał piłkę wprost na głowę Patryka Bryły, a ten skierował ją w stronę Radionowa. Tym razem napastnik się nie pomylił, strzelając pierwszego gola dla ŁKS nie tylko w tym meczu, ale również na własnym stadionie w tym roku.

ŁKS poszedł za ciosem. Wciąż kontrolował przebieg wydarzeń na boisku, posiadał inicjatywę, będąc zespołem zdecydowanie lepszym. Gospodarze mieli kolejne okazje, najlepszą z nich w 24 minucie. Po zagraniu Wolskiego piłkę w polu karnym Warty zatrzymał Jakub Kiełb. Decyzja arbitra mogła być tylko jedna – rzut karny. Do piłki podszedł Radionow i, podobnie jak Łuczak w spotkaniu ze Zniczem Pruszków, podał piłkę bramkarzowi. Adrian Lis przed interwencją spokojnie mógłby zrobić kilka przysiadów. Dziwne, że karnego nie strzelał Maksymilian Rozwandowicz, który w meczu z Olimpią Elbląg (5:0) wykonał go perfekcyjnie.




W 36. minucie ŁKS przeprowadził kolejną groźną akcję, Bryła jednak za bardzo wypuścił sobie piłkę do boku i jego uderzenie wybronił Lis. Zamiast gola dla ŁKS była kontra Warty, po której goście mieli dwa rzuty rożne. Po drugim z nich głową uderzał były ełkaesiak Przemysław Kita, piłka otarła się o porzeczkę. To była najlepsza sytuacja gości w pierwszej połowie. Co prawda w 19. minucie Robert Janicki pokonał Michała Kołbę, ale uczynił to z pozycji spalonej. To było dobre 45. minut w wykonaniu gospodarzy.


Na drugą część spotkania wyszedł inny zespół ŁKS. Piłkarze wyglądali tak, jakby w przerwie trener Wojciech Robaszek puścił im kołysankę. Warta próbowała wykorzystać senność łódzkiego zespołu. Bliska wyrównania była w 57. minucie. Po rzucie wolnym Kiełba Krystian Sanocki trafił w słupek, a Tomasz Dejewski z kilku metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką. To było ostrzeżenie, które nie podziałało na łódzkich piłkarzy, dalej igrali z ogniem. Sytuację na boisku uspokoił Radionow.

W 70. minucie na boisku pojawił się, po raz pierwszy po podpisaniu umowy z ŁKS, Rafał Kujawa. Dziewięć minut później wychowanek ŁKS wygrał pojedynek główkowy z obrońcami Warty. Piłka trafiła do Radionowa. Ten ruszył w stronę bramki Warty i pięknym technicznym uderzeniem z około 22 metrów pokonał Lisa.


Po tym golu z gości uszło powietrze. Łodzianie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, odnosząc zasłużone zwycięstwo. W końcówce mogła paść 3 bramka, Mateusz Gamrot uderzył niecelnie. ŁKS awansował na drugie miejsce w tabeli, zamieniając się miejscami z Wartą.


Przy okazji koledzy z zespołu sprawili miły urodzinowy prezent Piotrowi Pyrdołowi, który w dniu spotkania obchodził 19 urodziny.

ŁKS Łódź – Warta Poznań 2:0 (1:0)
Bramki:
Radionow 10., 79.

ŁKS: Kołba – Pyciak, Juraszek, Rozwandowicz, Rozmus – Wolski, Kocot (80. Margol), Bryła (70. Kujawa), Łuczak (64. Gamrot), Pyrdoł (90. Koprowski) – Radionow.
Żółte kartki: Rozmus, Kocot, Bryła – Kiełb.

Art.Repo - Łukasz Żuchowski



DODAJ KOMENTARZ: