Marcin Broniszewski: Tracimy bramki jak trampkarze

Wtorek, 01 maja 2018


W rundzie wiosennej piłkarze Widzewa nie spisują się najlepiej w grze defensywnej. Podobnie było w meczu z Ursusem. Gospodarze wykorzystali dwie pomyłki łódzkich piłkarzy, choć było ich dużo więcej. Tracimy bramki jak trampkarze – przyznał trener Marcin Broniszewski.



Pierwszego gola łodzianie stracili po błędzie Damiana Kostkowskiego, który za krótko zagrywał do bramkarza Macieja Humerskiego. – Jeśli rozdajemy takie prezenty, powinniśmy nazywać się RTS Święty Mikołaj. Najgorsze jest to, że takie błędy trafiają się wtedy, kiedy to my jesteśmy przy piłce i w nieodpowiedzialny sposób ją tracimy. Mamy problem z tym, żeby celnie podać piłkę z obrony do przodu – stwierdził Broniszewski, który w Warszawie w roli pierwszego szkoleniowca zastępował Franciszka Smudę.

Grę Widzewa ożywiło pojawienie się na boisku Michała Millera. – Nie grał wcześniej w większym wymiarze czasowym, teraz dostał kilkanaście minut i dobrze wykorzystał ten czas, bo zdobył bramkę. Może gdyby pojawił się szybciej na boisku, zdobyłby kolejną, ale trudno to teraz ocenić. Biorę odpowiedzialność za tę decyzję – zaznaczył Broniszewski.

Trener Ursusa zauważył, że zespół Widzewa może mieć problemy z presją. – Widać, że na zawodnikach Widzewa ciąży presja i bardzo im ona przeszkadza. Cieszę się, że udało się odwrócić ten mecz na naszą korzyść, zwłaszcza że przez większość czasu myśleliśmy o tym, żeby utrzymać wynik. Tego uczę moich zawodników, że są etapy meczu, kiedy trzeba się desperacko bronić, a są momenty, kiedy trzeba przycisnąć i pokazać swoje umiejętności ofensywne – zaznaczył Ariel Jakubowski.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: