Demolka w wykonaniu ŁKS. Radomiak rozbity 3:0

Środa, 09 maja 2018


Piłkarze ŁKS rozegrali najlepsze spotkanie w rundzie wiosennej, pewnie pokonując czwarty zespół ligi. Gdyby łodzianie w poprzednich spotkaniach, z dużo słabszymi rywalami, zagrali tak jak z Radomiakiem, awans do pierwszej ligi byłby już na wyciągnięcie ręki.



Zremisowaliśmy po ciężkim meczu. Zarówno pierwsza, jak i druga połowa przebiegały pod znakiem walki. Za mało było piłkarstwa – podsumował bezbramkowy remis z Wisłą Puławy trener Jacek Janowski. Mimo słabej postawy zespołu, szkoleniowcy nie zdecydowali się na dokonanie zmian w wyjściowym składzie na spotkanie z Radomiakiem. Łodzianie wybiegli w takim samym zestawieniu, jak w Puławach. Skład był ten sam, ale zaprezentowany poziom zdecydowanie inny.



W drugiej minucie meczu Radomiak na koncie miał już trzy rzuty rożne. Piłkarze ŁKS popełniali wiele niewymuszonych błędów, grali nerwowo doskonale wiedząc, jak ważne jest to spotkanie w kontekście walki o awans do 1. ligi. Nogi plątały się nawet najbardziej doświadczonym piłkarzom. Tak jak w 10. minucie Przemysławowi Kocotowi, którego błąd musiał naprawiać dalekim wyjściem z bramki Michał Kołba. Kapitan ŁKS również źle zagrał, wprost pod nogi Leandro. Brazylijczyk próbował umieścić piłkę w pustej bramce, uczynił to jednak bardzo źle i niebezpieczeństwo zostało przez gospodarzy zażegnane.

Trzy minuty później łodzianie objęli prowadzenie. Maciej Wolski zdecydował się na strzał z około 25 metrów. Piłka zapewne stałaby się łupem Huberta Gostomskiego, ale odbiła się od nogi Patryka Bryły, całkowicie myląc bramkarza Radomiaka. Kuriozalny gol, ale pokazujący, że opłaca się uderzać z dystansu.


Zdobyta bramka wpłynęła na postawę ŁKS. Gospodarze opanowali nerwy, stwarzając coraz lepsze sytuacje. Pomagał im w tym głośny doping kibiców. W 23. minucie powinno być 2:0. Jewhen Radionow zagrał do Piotra Pyrdoła, ale ten przestrzelił z 12 metrów, przenosząc piłkę nad poprzeczką. Łodzianie grali tak dobrze, że zawodnikom gości kręciło się w głowach. Do tego stopnia, że na kwadrans przed zakończeniem pierwszej połowy dwóch z nich, wpadło na siebie i potrzebna była interwencja sztabu medycznego.

Radomiak do przerwy skupiał się na przeszkadzaniu, faulowaniu, czy nawet uderzaniu, tak jak Agu, który niemal znokautował Wojciecha Łuczaka. Goście, choć nie mieli żadnych argumentów w ofensywie, mogli wyrównać w 32. minucie. Kołba świetnie wybronił wpierw uderzenie Petera Mazana, a później dobitkę Patryka Mikity. Po kolejnym rykoszecie, uderzał Radionow a piłka trafiła jeszcze w zawodnika gości, zabrakło niewiele do podwyższenia prowadzenia. Pod koniec pierwszej części meczu Damian Jakubik pomylił murawę boiska z ringiem. Wpierw „cierpiał” po starciu z Radionowem, a później rzucił się na niego z pięściami. Obrońcę Radomiaka powstrzymał jego kolega z drużyny.

Piłkarze z Radomia głupieli, a łodzianie grali w piłkę. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry na uderzenie z dystansu zdecydował się Łuczak. Piłka, po potężnym uderzeniu, wpadła pod poprzeczkę. Fantastyczny gol pomocnika ŁKS, który zapewnił gospodarzom prowadzenie 2:0 i większy komfort gry w drugiej połowie.


Po zmianie stron przebieg spotkania nie uległ zmianie. ŁKS dalej dominował, całkowicie podcinając skrzydła rywalowi, który był wyłącznie tłem. W 53. minucie, po akcji Radionowa z Łuczakiem, faulowany w polu karnym był Bryła. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Maksymilian Rozwandowicz i mocnym uderzeniem nie dał żadnych szans na interwencję Gostomskiemu.


Patrząc na to, jak ŁKS zdominował mecz z Radomiakiem, można się tylko zastanawiać, w jaki sposób z Łodzi komplet punktów wywiozły jedne z najsłabszych drużyn 2. ligi: Stal Stalowa Wola i Znicz Pruszków. W zespole gospodarzy nie ma sensu nikogo wyróżniać, wszyscy zagrali na wysokim poziomie. Obrońcy tak uprzykrzyli grę Leandro, że jeden z najlepszych piłkarzy ligi został zdjęty z boiska w 63. minucie. Ofensywa ŁKS prezentowała się równie dobrze. Zawodnicy Radomiaka tylko się przyglądali co robią łodzianie. A było na co. Kolejno uderzali: Bartosz Widejko, Rozwandowicz, Damian Guzik, Łuczak, Radionow, Rafał Kujawa. W końcówce spotkania na boisku pojawił się rekonwalescent Jakub Kostyrka, co zwiększy rywalizację wśród młodzieżowców w końcówce sezonu.


ŁKS wygrał zasłużenie. Jeśli w kolejnych meczach utrzyma dyspozycję z środowej potyczki z Radomiakiem to w przyszłym sezonie na al. Unii zawita pierwsza liga.


ŁKS Łódź – Radomiak Radom 3:0 (2:0)
Bramki:
Bryła 13., Łuczak 45., Rozwandowicz 53.-karny.

ŁKS: Kołba – Rozmus, Juraszek, Rozwandowicz, Widejko – Pyrdoł (84. Kostyrka), Kocot, Łuczak (79. Gamrot), Bryła (70. Kujawa), Wolski (62. Guzik) – Radionow.
Żółte kartki: Rozwandowicz, Guzik – Agu.

Fot. Art.Repo - Łukasz Żuchowski



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj