Wypowiedzi trenerów po spotkaniu ŁKS Łódź – Radomiak Radom

Środa, 09 maja 2018


Przy al. Unii spotkały się trzecia z czwartą drużyną drugoligowych rozgrywek. Rywalizację sąsiadów w tabeli zdecydowanie rozstrzygnęli na swoją korzyść piłkarze ŁKS, którzy pokonali gości z Radomia 3:0.



Trener gości przyznał, że jego drużyna nie miała za wiele do powiedzenia w starciu z dobrze dysponowanymi łodzianami. – Nie tak wyobrażaliśmy sobie przebieg dzisiejszego spotkania. Byliśmy zespołem zdecydowanie słabszym. ŁKS przewyższał nas, szczególnie w pierwszej połowie, asertywnością, większą kulturą gry, dlatego przegraliśmy – przyznał Grzegorz Opaliński.

Dodał, że dopóki jego zespół przegrywał jedną bramką, miał nadzieję na korzystny rezultat. Nadzieję rozwiała fantastyczna bramka zdobyta przez Wojciecha Łuczaka w doliczonym czasie pierwszej połowy. – Gdy przed zakończeniem pierwszej połowy zastanawialiśmy się, co zrobić w przerwie, żeby odwrócić losy tego meczu, dostaliśmy bramkę do szatni. W drugiej połowie chcieliśmy coś zmienić w naszej grze, a zamiast tego sami strzeliliśmy sobie gola z karnego. Nie można tak się zachować. Przegraliśmy ważny mecz, ale jest jeszcze kilka do zakończenia sezonu. Musimy się szybko podnieść przed potyczką z Olimpią Elbląg – dodał Opaliński.

Zrozumiałe, że trener ŁKS miał zdecydowanie lepszy nastrój. – Poza trzema pierwszymi minutami, w których Radomiak wykonywał trzy rzuty rożne i sytuacją, gdy Michał sparował strzał, a później dobitkę, nasza przewaga nie podlegała dyskusji. Byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym. Zdominowaliśmy przeciwnika. Chcę podziękować swojemu zespołowi, pogratulować zwycięstwa. Bardzo się cieszymy, że zagraliśmy na zero z tyłu. Uczyniliśmy kolejny mały krok w kierunku upragnionego celu, ale przed nami jest jeszcze dużo do zrobienia – podkreślił Jacek Janowski.

Trener ŁKS nie chciał wyróżniać żadnego piłkarza. – Słowa uznania należą się całemu zespołowi, także rezerwowym. Wszyscy zapracowali na jakże ważne dla nas trzy punkty. Fajnie, że po szybko strzelonym golu, strzeliliśmy kolejne i dowieźliśmy prowadzenie do końca meczu. Pamiętamy przecież Bełchatów, czy Stalową Wolę. Cieszy, że wychodząc na drugą połowę poszliśmy za ciosem i zdobyliśmy trzecią bramkę, która całkowicie podłamała Radomiaka. Potrafiliśmy dobić przeciwnika. Teraz czeka nas kolejny trudny mecz w Krakowie. Nie ukrywam, że lepiej prezentujemy się z zespołami, które grają otwartą piłkę – przyznał Janowski.

Wojciech Łuczak i Maciej Wolski walkę z Radomiakiem przypłacili urazami. Dlatego zostali zmienieni. – Są poobijani. To normalne po takim spotkaniu. To typowe stłuczenia. Jestem dobrej myśli, że będą do naszej dyspozycji w spotkaniu z Garbarnią – uspokoił Janowski.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj