Wysokie zwycięstwo Widzewa. Pelikan rozbity po przerwie

Środa, 23 maja 2018


Po pierwszej połowie zespół Widzewa prowadził w Łowiczu 1:0. W drugiej połowie łodzianie byli bardziej skuteczni i dołożyli kolejne trzy trafienia. W ostatniej akcji spotkania gospodarze strzelili honorowego gola. Widzew utrzymał pierwsze miejsce w tabeli.



Piłkarze Widzewa, myśląc o awansie do II ligi, nie mogli sobie pozwolić na wpadkę w Łowiczu. Większość poprzednich spotkań wyjazdowych łodzianie przeważnie wygrywali, choć musieli się mocno namęczyć na końcowy sukces. W meczu z Pelikanem goście od razu ruszyli na bramkę strzeżoną przez Patryka Orła. Uderzali Kacper Falon, Marek Zuziak i Dario Kristo. Wszystkie strzały zatrzymały się na defensorach Pelikana, a strzał Roberta Demjana obronił Orzeł.

Łodzianie nie mieli problemów z przedostaniem się pod bramkę gospodarzy, gorzej wyglądała finalizacja akcji. W 13. minucie fatalnie spudłował Zuziak. Pelikan zaatakował minutę później. Maciej Humerski obronił strzał Rafała Parobczyka, a Jakub Bistuła przestrzelił po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W 20. minucie Falon trafił w słupek. Sześć minut później łodzianie stanęli przed znakomitą okazją na objęcie prowadzenia.

W polu karnym Pelikana sfaulowany został Zuziak. Mateusz Michalski zmylił bramkarza i pewnym strzałem posłał piłkę do siatki.



Piłkarze Widzewa w Łowiczu mogli czuć się jak u siebie, wspierani przez dużą grupę kibiców. Do przerwy nie zawiedli swoich fanów, będąc zespołem zdecydowanie lepszym od gospodarzy.


W dziesiątej minucie drugiej połowy łodzianie podwyższyli na 2:0. Falon wymusił błąd obrońcy Pelikana, który zaatakowany mocno się pogubił i podał piłkę do Zuziaka. Pomocnik zdecydował się na uderzenie z dystansu. Orzeł był bez szans.


Chwilę później obie drużyny mogły zdobyć po bramce. Wpierw źle główkował Robert Demjan, a po drugiej stronie boiska fatalnie przestrzelił Bistuła. Natomiast z uderzeniem rezerwowego Michała Adamczyka poradził sobie Humerski. Łodzianie nie zamierzali tylko przyglądać się, jak atakuje zespół z Łowicza. Strzelali Michalski i Maciej Kazimierowicz, tym razem Orzeł sobie poradził. Podobnie jak w 73. minucie, gdy wykazał się refleksem po uderzeniu Zuziaka.

Zawodnicy Widzewa kontrolowali przebieg meczu, co jakiś czas zatrudniając bramkarza Pelikana. Ten nie mógł narzekać na nudę. Bronił dobrze, ale w 85. minucie nie miał większych szans na skuteczną interwencję. Po przewinieniu na Danielu Mące arbiter podyktował drugi w tym meczu rzut karny. Do piłki podszedł sam poszkodowany i podwyższył na 3:0, choć Orzeł wyczuł intencje strzelca. Kolejnego gola dołożył Demjan, a wynik meczu w doliczonym czasie gry ustalił Michał Wrzesiński.


Pelikan Łowicz – Widzew Łódź 1:4 (0:1)
Bramki:
Michalski 27.-karny., Zuziak 55., Mąka 85.-karny, Demjan 88. – Wrzesiński 90.+3.

Widzew: Humerski – Niedziela, Sylwestrzak, Zieleniecki, Pigiel – Michalski (78. Mąka), Kazimierowicz (74. Miller), Kristo (87. Pięczek), Falon (56. Pieńkowski), Zuziak – Demjan.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: