Krystian Pieczara: Mam nadzieję, że na Widzew będę gotowy

Czwartek, 24 maja 2018


W sobotę (godz. 18.) piłkarze Widzewa zmierzą się z trzecią drużyną ligi – Polonią Warszawa. Zespół ze stolicy w rundzie wiosennej zdobył o dwa punkty mniej od drużyny z al. Piłsudskiego – 29. Po porażce ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki (1:2) w 29. kolejce praktycznie stracił szansę na włączenie się do walki o awans.



W spotkaniu ze Świtem „Czarne Koszule” straciły nie tylko trzy punkty. Urazów w tym starciu doznali pomocnik Bartosz Wiśniewski i napastnik Krystian Pieczara. Ten pierwszy w rundzie wiosennej już nie pojawi się na boisku. A co z napastnikiem? – W meczu ze Świtem, podczas dryblingu, poczułem ukłucie w okolicy mięśnia dwugłowego. Początkowo byłem załamany, bo wyglądało na to, że to coś więcej niż naciągnięcie. Na szczęście ostatecznie okazało się, że to bardziej problem napiętych pleców, stąd takie dziwne objawy. Przez ostatnie dni mocno pracowałem nad tym, żeby wrócić do pełni sił na środowy mecz z Wartą Sieradz. Nie udało się, ale mam nadzieję, że na Widzew będę gotowy. A czy zagram? To już do trenera należy ostatnie słowo – mówi nam Pieczara.

Polonia dobrze spisuje się w rundzie wiosennej, ale słaba pierwsza część sezonu sprawiła, że Widzew nie musi się obawiać tego rywala w walce o II ligę. Przewaga łodzian wynosi 10 punktów. – Rzeczywiście, stracone punkty z jesieni były dla Polonii decydujące w walce o awans do drugiej ligi. Poza tym wiemy, w jakim miejscu jesteśmy jako klub, i w tym momencie ciężko myśleć o czymś więcej – przyznaje napastnik. Pieczara może do swojego piłkarskiego CV wpisać natomiast awans do pierwszej ligi. W rundzie jesiennej bronił barw ŁKS. – Jasne, że ucieszyłem się z awansu. W końcu byłem piłkarzem ŁKS i odchodząc życzyłem klubowi gry na zapleczu ekstraklasy. Takie miasto jak Łódź i taki klub jak ŁKS zasługują na to by grać w najwyższej klasie rozgrywkowej – podkreśla Pieczara.

Napastnik jesienią ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Wiosną zdobył 11 bramek i jest najskuteczniejszym piłkarzem Polonii. – W ŁKS zagrałem jako 9 w sumie z pięćdziesiąt minut, resztę czasu spędzałem na innych pozycjach. Porównując obie ligi, to trzecia jest trudniejsza, bo bardziej fizyczna. Nikt tu nie gra ,,piłkarza” tylko zapierdala, więc to nie słabszy poziom ligi ma wpływ na moją skuteczność. Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, to powiedziałbym, że to kwestia spokojnej głowy i rozwiązania kilku ważnych życiowych spraw. Po prostu. W sumie wyszło dobrze. ŁKS zrobił awans, a Polonia jest na fali wznoszącej. Widocznie tak miało być – mówi Pieczara.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: