ŁKS wygrał w Katowicach i zrównał się punktami z liderem

Sobota, 26 maja 2018


Zasłużone zwycięstwo odnieśli piłkarze ŁKS w wyjazdowym spotkaniu z Rozwojem Katowice. Łodzianie byli zespołem zdecydowanie lepszym, stwarzając kilka groźnych okazji bramkowych. Gospodarze nie stworzyli praktycznie żadnej sytuacji.



Tydzień temu zespół ŁKS wywalczył awans, a Rozwój Katowice utrzymanie w lidze. Mecz praktycznie o nic, ale przy wygraniu dwóch ostatnich spotkań oraz korzystnych wynikach w spotkaniach z udziałem GKS Jastrzębie i Warty Poznań, łodzianie będą mieli szansę na zajęcie pierwszego miejsca w lidze. W Katowicach sztab szkoleniowy od pierwszej minuty wystawił w większości podstawowych zawodników, choć znalazło się również miejsce dla dwóch piłkarzy, którzy w tym sezonie grali mało, albo w ogóle. W bramce Michała Kołbę zastąpił Przemysław Kazimierczak, dla którego był to pierwszy występ w tym sezonie. Na środku defensywy partnerem Kamila Juraszka był Lukas Bielak. Przed meczem prezes Rozwoju Katowice wręczył Juraszkowi, który pełnił w tym spotkaniu rolę kapitana, kwiaty oraz złożył gratulacje za wywalczenie awansu do I ligi.



Piłkarze ŁKS od pierwszych minut ruszyli na gospodarzy. Najbardziej zapracowanym zawodnikiem w tym okresie gry był bramkarz Rozwoju Bartosz Golik. W 4. minucie obronił uderzenie głową Wojciecha Łuczaka, któremu zagrywał Jakub Kostyrka. Cztery minuty później był już jednak bezradny. Łuczak wpadł w pole karne, zwodem oszukał dwóch piłkarzy gospodarzy i uderzeniem lewą nogą dał łodzianom prowadzenie. W 13. minucie uderzał z dystansu, Golik nie zdołał złapać piłki, ale Kostyrka nie zdążył z dobitką. Chwilę później umiejętności bramkarza Rozwoju sprawdził Kamil Rozmus.

Po około dwudziestu minutach gra się wyrównała. Zawodnicy ŁKS szanowali piłkę, a Rozwój nie potrafił zagrozić bramce Kazimierczaka. Przez długie minuty, poza próbami uderzeń z dystansu, nie ciekawego pod obiema bramkami się nie działo. Dopiero w ostatniej minucie pierwszej połowy na indywidualną akcję zdecydował się Kostyrka, jednak oddał zbyt słaby strzał, by zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Do przerwy łodzianie prowadzili zasłużenie, choć mogli zdecydowanie wyżej.

W przerwie trenerzy ŁKS zdecydowali się na dwie zmiany. W miejsce Jakuba Kostyrki wszedł Oskar Koprowski, a za Łukasza Zagdańskiego pojawił się Rafał Kujawa. Trzy minuty po wznowieniu gry Koprowski stanął przed szansą zdobycia swojej pierwszej bramki dla ŁKS. Piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek, a dobitka była nieskuteczna. 19-latek mógł zaliczyć „wejście smoka”. Drugi rezerwowy miał więcej szczęścia. W 56. minucie Kujawa, stojąc na około 11 metrze tyłem do bramki Rozwoju, podrzucił piłkę i... ku zaskoczeniu obrońców - uderzył z przewrotki. Trafił idealnie, tuż przy słupku. Golik był bez szans.


Chwilę wcześniej uderzenie Bielaka głową z linii bramkowej wybili obrońcy. ŁKS nie zwalniał tempa. Piłka po strzale Łuczaka o centymetry minęła poprzeczkę, a centra Bartosza Widejko zatrzymała się na słupku. Dominacja łodzian nie podlegała dyskusji. Spisujący się świetnie w rundzie wiosennej Rozwój nie mógł niczego zdziałać. Łodzianie mogli strzelić trzeciego gola, Golik nie dał się jednak przelobować Rozmusowi.

ŁKS, jako jedyny zespół z czołówki, wygrał swoje spotkanie. Warta Poznań zremisowała na wyjeździe z Garbarnią Kraków 1:1, a prowadzący w tabeli GKS Jastrzębie przegrał w Rybniku z ROW 1:2. Łodzianie zrównali się punktami z liderem i w ostatniej kolejce powalczą o wygranie drugoligowych rozgrywek.

Rozwój Katowice – ŁKS Łódź 0:2 (0:1)
Bramki:
Łuczak 8., Kujawa 56.
ŁKS: Kazimierczak – Rozmus, Bielak, Juraszek, Widejko – Wolski (76. Pyrdoł), Kocot, Łuczak, Kostyrka (46. Koprowski) – Bryła (67. Gamrot), Zagdański (46. Kujawa).
Żółte kartki: Tabiś – Rozmus.



DODAJ KOMENTARZ: