Łuczak: To co wydarzyło się po meczu było niesamowite. Dla takich chwil warto żyć

Niedziela, 03 czerwca 2018


Pozyskany przez ŁKS w przerwie zimowej Wojciech Łuczak w końcówce sezonu stał się liderem zespołu. Prowadził grę, zdobywał ważne bramki, przyczyniając się do wywalczenia przez łódzki klub awansu. – Nie interesują mnie indywidualne statystyki, mnie cieszy zespołowa praca. Wszyscy piłkarze zapracowali na ten sukces – podkreśla pomocnik.



Łuczak w rundzie wiosennej strzelił osiem goli, z czego siedem w ostatnich sześciu kolejkach. W najważniejszej fazie rozgrywek stał się czołową postacią drużyny. – Potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby się dotrzeć. W końcówce rundy zdecydowanie więcej graliśmy na jeden kontakt, sporo też bez piłki. Świetnie się rozumieliśmy, każdy z nas mniej więcej wiedział czego może się spodziewać po koledze z zespołu. Fajnie to wyglądało – wyjaśnia pomocnik.

O sobie mówi, że jest całkowicie zakręcony na punkcie futbolu. – Ludzie tego nie widzą, ale bardzo ciężko pracuję na to, co dzieje się wokół mnie. Piłka nożna jest dla mnie pasją, można powiedzieć, że nawet obsesją. Przez dwadzieścia cztery godziny na dobę myślę tylko o niej. Czasami żona chciałaby mnie wyrzucić z domu, bo nie ma ze mną łatwo w trakcie trwania sezonu. Wówczas jestem totalnie wkręcony w piłkę nożną. Cieszę się, że to przynosi efekt – mówi Łuczak.

Praca połączona z pasją przyniosła wymierne efekty. Pomocnik brylował na boisku, ŁKS zdobywał punkty i w przyszłym sezonie grać będzie na zapleczu ekstraklasy. – Zimą miałem oferty z klubów pierwszej ligi, ale mnie nie interesowały. Wiedziałem, że chcę przyjść do ŁKS. Mówi się, że czasami trzeba zrobić krok do tyłu, aby później wykonać dwa do przodu, ale dla mnie to nie był krok w tył. Absolutnie nie żałuję tej decyzji. Każdy widział, co działo się po meczu z Legionovią. To było niesamowite. Kibice pokazali monolit, który utożsamia się z klubem. Podobnie działacze, sztab szkoleniowy i piłkarze. Dla takich chwil warto żyć – podkreśla.

Dla pomocnika gra w pierwszej lidze nie będzie nowością. – Nie ma czego się obawiać. Pierwsza liga to nie są wyżyny, a nasz zespół fajnie gra w piłkę. Jestem pozytywnie nastawiony, aczkolwiek zawsze powtarzam, że są dwa czynniki, które decydują o osiąganych wynikach: ciężka praca i cholernie ciężka praca – zaznacza Łuczak.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: