Lechia dogoniła Widzew. Bezbramkowy remis w Łomży

Niedziela, 03 czerwca 2018


Na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek Widzew dał się doścignąć zespołowi z Tomaszowa Mazowieckiego. Łodzianie bezbramkowo zremisowali w Łomży z ŁKS, natomiast Lechia wygrała z Wartą Sieradz 2:1. Za tydzień przy al. Piłsudskiego obie drużyny zagrają o drugą ligę.



Piłkarze Widzewa przystępując do meczu z ŁKS znali wynik Lechii Tomaszów Mazowiecki. Jedyny rywal łodzian w walce o drugą ligę pokonał u siebie Wartę Sieradz 2:1, zdobywając bramkę w doliczonym czasie gry. Dzięki wywalczonym trzem punktom Lechia awansowała na pierwsze miejsce w tabeli. Widzew od początku rzucił się na gospodarzy, chcąc szybko strzelić gola. Chęci było dużo, mniej umiejętności.

Łodzianie atakowali, jednak niewiele z tego wynikało. Mnożyły się indywidualne akcje, dośrodkowania, brakowało natomiast strzałów. Franciszek Smuda był wyraźnie zdenerwowany nieporadnością swoich zawodników. Wszystko nawet nieźle by wyglądało, gdyby nie nieporadność w polu karnym ŁKS. Tak jak w 4. minucie, gdy Marek Zuziak spudłował po zagraniu Bartłomieja Niedzieli.

Łodzianie robili dużo szumu, a gospodarze, gdy już znudzili się obserwowaniem rywala, rozpoczęli – wpierw nieco nieśmiałe – próby coraz bliższego przesuwania się pod bramkę Macieja Humerskiego. I to właśnie zespół z Łomży w pierwszej połowie stworzył najgroźniejszą sytuację. Po błędzie defensorów Widzewa na uderzenie z dystansu zdecydował się Damian Gałązka. Humerski z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Było naprawdę groźnie. Do przerwy tempo meczu było szybkie, brakowało jedynie klarownych okazji do zdobycia bramek.

Na pierwszą niezłą akcję łodzian trzeba było czekać 48 minut. Zuziak dośrodkował piłkę sprzed linii końcowej boiska, a akcję zamknął Niedziela. Minimalnie się pomylił. Piłkarze Widzewa nie poszli za ciosem, tylko niepotrzebnie dali się wciągnąć w przepychanki, czasem niemal walkę wręcz. ŁKS oddalił grę od własnego pola karnego, próbując szczęścia w kontratakach. Goście atakowali i w 59. minucie powinni prowadzić. Zuziak nie trafił jednak w bramkę. Smuda tylko złapał się za głowę. Paweł Lipiec nie miałaby żadnych szans na skuteczną interwencję, wystarczyło tylko trafić w odpowiednie miejsce.

Im bliżej było końca spotkania w szeregach łodzian zaczynało robić się nerwowo. Dużo było niedokładności. Dopiero w 78. minucie Widzew oddał pierwszy celny strzał w tym meczu. Uderzał Michalski, Paweł Lipiec sobie poradził. Chwilę później spudłował Robert Demjan, który był do tej pory mało widoczny. Łodzianie próbowali, ale nic nie potrafili wskórać. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. ŁKS ma patent na zespół Widzewa. Jesienią wygrał w Łodzi 2:1, czyli na zespole z al. Piłsudskiego zdobył 4 punkty.

Widzew i Lechia mają tyle samo punktów – 70. 9 czerwca w Łodzi przy al. Piłsudskiego zapowiada się niesamowite starcie. Jego stawką będzie awans do drugiej ligi.


ŁKS 1926 Łomża – Widzew Łódź 0:0

Widzew: Humerski – Niedziela, Sylwestrzak, Zieleniecki, Pigiel – Pieńkowski (46. Falon), Miller (60. Kozłowski), Kazimierowicz, Zuziak (75. Mąka) – Michalski, Demjan.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: