Remis w meczu na szczycie. O awansie zadecyduje ostatnia kolejka

Sobota, 09 czerwca 2018


Kibice Widzewa przygotowali fetę z okazji awansu do II lgi, ale muszą ją odłożyć. Łodzianie w spotkaniu z Lechią spisali się słabiutko, będąc zespołem gorszym od wicelidera. Na szczęście dla gospodarzy zespół z Tomaszowa Mazowieckiego był nieskuteczny.



Piłkarze obu drużyn doskonale zdawali sobie sprawę z wagi tego spotkania. W pierwszej połowie trwało czarowanie, mało było ciekawych zagrań i klarownych sytuacji.



Lechia od początku atakowała wysokim pressingiem, szczególnie uważając na Dario Kristo. Goście nastawieni byli na kontrataki, czekając spokojnie na swoje szanse. Widzew próbował atakować, ale czynił to bardzo nieporadnie. Mecz dwóch czołowych drużyn trzeciej ligi nie stał w pierwszych 45 minutach na wysokim poziomie. Dużo było prostych, niewymuszonych błędów i strat.

Do przerwy zespoły stworzyły po jednej groźnej sytuacji. W 37. minucie Marcin Pigiel dośrodkował w pole karne, tam Robert Demjan zgrał piłkę do Kacpra Falona, ale doskonale spisał się w bramce Mateusz Awdziewicz. W 43. minucie Maciej Humerski wygrał pojedynek z Marcinem Mireckim.


W drugiej połowie odważniej zaatakowali goście. Lechia storzyła dwie znakomite okazje, które mogły zakończyć się zdobyciem bramki. Wpierw minimalnie spudłował Jakub Rozwandowicz, a później Mirecki. Było naprawdę groźnie! Widzew w tym czasie nie potrafił stworzyć żadnej okazji. Były rzuty rożne, dośrodkowania w pole karne, żadnego pożytku to jednak nie przynosiło. Łodzianie grali jak sparaliżowani. Na nic się zdał doping kibiców.


Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania, po błędzie Marcina Kozłowskiego, kolejną dogodną sytuację miał Mirecki. Humerski popisał się świetną interwencją. Lechia atakowała, ale była nieskuteczna. Łodzianie pod bramką zespołu z Tomaszowa Mazowieckiego prezentowali się słabo. Całe szczęście, że goście nic nie strzelili, bo awans mógł się oddalić po tym spotkaniu. Nad postawą Widzewa nie zamierzamy się pastwić. Wystarczy napisać, że w całym meczu stworzyli jedną sytuację.

O wszystkim zadecyduje ostatnia kolejka... Lechia podejmie w niej MKS Ełk, a Widzew jedzie do Ostródy na mecz z Sokołem. Rywale wciąż mają szanse na utrzymanie, więc nie będzie łatwo o punkty. Dla zwiększenia szans Widzewa na sukces, może warto zostawić w domu Franciszka Smudę, który w spotkaniu z Lechią nie pomógł zespołowi. Chyba tylko szkoleniowiec wie, dlaczego w przerwie zmienił jednego z lepszych piłkarzy Widzewa - Falona. Jeśli powodem nie był jakiś uraz, to gratulujemy trenerskiego nosa.


Widzew Łódź – Lechia Tomaszów Mazowiecki 0:0
Widzew: Humerski – Kozłowski, Sylwestrzak, Zieleniecki, Pigiel – Michalski, Kazimierowicz (58. Świderski), Kristo (75. Miller), Falon (46. Pieńkowski), Zuziak (63. Mąka) – Demjan.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: