Franciszek Smuda nie kryje żalu. Widzew zrobił mu krzywdę

Środa, 27 czerwca 2018


Na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek działacze Widzewa zmienili trenera. Franciszka Smudę zastąpił Radosław Mroczkowski. Pod jego wodzą łodzianie odnieśli zwycięstwo nad Sokołem Ostróda (3:2) i wywalczyli awans do drugiej ligi. Były selekcjoner ma żal, że tak z nim postąpiono.



Przed ostatnią kolejką Widzew był liderem, ale działacze uznali, że zmiana na stanowisku szkoleniowca jest konieczna. Do Ostródy zamiast Smudy pojechał Mroczkowski. Były trener Widzewa wylał swoje żale w wywiadzie udzielonym łódzkiemu dodatkowi "Gazety Wyborczej". – Takiego czegoś jeszcze mi nikt nie zrobił przez całe życie. Ja zrobiłem dla Widzewa bardzo dużo. Nie wiadomo, jak potoczyłyby się jego losy, gdybyśmy w sierpniu ubiegłego roku nie przyszli do klubu z całym sztabem. Ale zrobić mi coś takiego na sam koniec... Zostały trzy dni do ostatniego meczu. Byliśmy liderem, a ja jako trener zostałem wyrzucony. Takiej krzywdy jeszcze nikt mi nie zrobił – mówi „Gazecie Wyborczej” Smuda.

Były selekcjoner dużo narzekał w tym wywiadzie. – Oprócz prezesa Przemysława Klementowskiego, do którego nie mam żalu, to do wszystkich innych tak. Tylko chodzili, jątrzyli, wydali na mnie wyrok. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem w całej karierze. Szkoda, że to akurat Widzew tak ze mną postąpił, bo z każdym innym klubem inaczej bym do tego podszedł. Ale teraz mnie to boli. Przyszedłem do klubu w III lidze, ciągle to powtarzałem i na koniec tak zostałem potraktowany. Nie zapomnę tego do końca życia – dodał były trener Widzewa.

Smuda narzeka, ale teraz może poczuć się dokładnie tak samo, jak Przemysław Cecherz, którego zastąpił w łódzkim klubie po pierwszej kolejce poprzedniego sezonu.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: