Druga czy pierwsza liga różnicy dla Radionowa nie ma. ŁKS wygrał w Głogowie!

Piątek, 20 lipca 2018


Po pięciu latach przerwy piłkarze ŁKS ponownie zagrali na zapleczu ekstraklasy. Powrót do pierwszej ligi wypadł bardzo dobrze. Łodzianie może i nie zachwycili, ale wywalczyli trzy punkty. Gola w pierwszej połowie strzelił niezawodny Jewhen Radionow.



Trener Kazimierz Moskal w Głogowie wystawił ofensywny skład, w którym znalazło się miejsce dla trzech pozyskanych latem piłkarzy. W pierwszej jedenastce wyszli obrońcy: Jan Grzesik i Artur Bogusz oraz defensywny pomocnik Bartłomiej Kalinkowski. Szkoleniowiec „odkurzył” zapomnianego przez poprzednika – Wojciecha Robaszka – Mateusza Gamrota.

W pierwszych minutach obie drużyny badały się nawzajem. – Musimy nauczyć się tej ligi – powiedział przed spotkaniem Moskal. I tak to wyglądało. Łodzianie niby prowadzili grę, ale za bardzo nie zapędzali się w okolice pola karnego gospodarzy. Chrobry także niczego wielkiego nie potrafił stworzyć, emocji większych nie było.

Senna atmosfera została przerwana w końcówce pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu Wojciecha Łuczaka piłka odbiła się od słupka i spadła pod nogi Radionowa. Ten nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w bramce. Dla napastnika było to 16 spotkanie na zapleczu ekstraklasy. W barwach GKS Katowice nie strzelił żadnego gola. Łódź mu jednak służy. W barwach ŁKS potrzebował do tego 37 minut.



Głogowianie, dziesiąty zespół poprzedniego sezonu, próbowali zagrozić bramce ŁKS jedynie stałymi fragmentami gry. Michał Kołba nie musiał się jednak wysilać, groźnych sytuacji po nich nie było. W ostatniej akcji pierwszej połowy Chrobry mógł doprowadzić do remisu, ale do siatki zamiast piłki wpadł Michał Ilków-Gołąb.

Po zmianie stron gospodarze wyglądali tak, jakby byli zadowoleni z wyniku. Kibice Chrobrego liczyli na huraganowe ataki, w zamian otrzymali środki nasenne. ŁKS również nie kwapił się do ataków, uważnie grając w defensywie i czekając na okazje do kontr. Taka nadarzyła się w 57. minucie, choć jej wykonanie pozostawiało wiele do życzenia. Po zagraniu Łuczaka źle dośrodkował Kalinkowski. Dziesięć minut później uderzenie Łuczaka sprawiło sporo problemów bramkarzowi Sławomirowi Janickiemu. Gospodarze odpowiedzieli uderzeniem Damiana Kowalczyka, Kołba nie miał problemów ze skuteczną interwencją.

Czas płynął, a wynik się nie zmieniał. W końcowych minutach łodzianie niemal w komplecie przebywali na własnej połowie, a Chrobry udawał Hiszpanię z 1/8 finału mistrzostw świata przeciwko Rosji. Dużo podań, zero strzałów. Zabawę piłkarzom gospodarzy przerwał arbiter... odgwizdując koniec spotkania.

Piłkarze ŁKS za występ w Głogowie zasłużyli na pochwały. Konsekwentna gra przyniosła trzy punkty. Do stylu nie ma sensu się przyczepiać, skoro do Łodzi wracają z kompletem punktów. Z nowych zawodników najlepiej zaprezentował się Grzesik, co nie oznacza, że pozostali zagrali dużo słabiej.




Chrobry Głogów – ŁKS Łódź 0:1 (0:1)
Radionow 37.

ŁKS: Kołba – Grzesik, Juraszek, Rozwandowicz, Bogusz – Bryła (82. Wojowski), Kalinkowski, Łuczak, Gamrot, Pyrdoł (76. Kostyrka) – Radionow.
Żółte kartki: Ratajczak – Grzesik (1).

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: