ŁKS bez punktów w starciu z GKS Katowice

Sobota, 28 lipca 2018


Piłkarze ŁKS nie rozegrali wielkiego spotkania. Stworzyli jednak kilka sytuacji, z których przynajmniej jedną powinni wykorzystać. Nie uczynili tego, sami popełnili błąd w obronie i przegrali przed własną publicznością z GKS Katowice 0:1.



Trener Kazimierz Moskal, który w przeszłości prowadził GKS, nie dokonał żadnych zmian w składzie w porównaniu z wygranym 1:0 meczem w Głogowie. Zanim rozpoczęło się spotkanie, prezes ŁZPN Adam Kaźmierczak wręczył kapitanowi ŁKS Michałowi Kołbie puchar za awans do pierwszej ligi. Później gospodarze przekonali się, że na zapleczu ekstraklasy wcale o punkty łatwo nie będzie.

Łodzianie jako pierwsi zaatakowali, wywalczyli rzut rożny, który został fatalnie wykonany. Takich zagrań ze strony ŁKS w pierwszej połowie spotkania było zdecydowanie więcej. Gospodarze stworzyli jednak kilka sytuacji, które powinny zakończyć się zdobyciem bramki. Choćby Patryka Bryły w szóstej minucie. Zamiast kołyski na cześć jego narodzonego synka, był jęk zawodu kibiców po pudle pomocnika.

W 15. minucie z dystansu uderzył Jan Grzesik, Mariusz Pawełek wypluł piłkę przed siebie, ale żaden z piłkarzy ŁKS nie skorzystał z prezentu. W 25. minucie zakotłowało się w polu karnym GKS, dobrze spisał się Pawełek i... to byłoby na tyle w wykonaniu gospodarzy w pierwszej połowie.

Do przerwy nie najlepiej wyglądała komunikacja pomiędzy obrońcami ŁKS. Adrian Błąd mógł to wykorzystać przynajmniej z dwa razy, ale dobrze interweniował Kołba. W 37. minucie goście objęli jednak prowadzenie. Damian Michalik zagrał do Daniela Rumina, ten wyprzedził obrońców i bez problemu pokonał Kołbę. W przerwie Moskal za Piotra Pyrdoła wstawił Jakuba Kostyrkę.

Na początku drugiej połowy Pawełek starał się swoimi interwencjami doprowadzić do remisu, zawodnicy ŁKS nie potrafili jednak z tego skorzystać. W 58. minucie Gamrot upadł w polu karnym GKS, jednak arbiter nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. W 62. minucie na boisku zameldował się Dani Ramirez, a chwilę później Kołba obronił uderzenie Michalika.

W 72. minucie mogło być 1:1.Szansę miał Bartłomiej Kalinkowski, ale tym razem fantastycznie zachował się Pawełek. Od tego momentu to był jego mecz. W końcowych minutach łodzianie przycisnęli i toczyli pojedynek z bramkarzem GKS. Pawełek, choć wcześniej przytrafiały mu się niepewne interwencje, zaczął bronić jak w transie. Nie dał się pokonać żadnemu zawodnikowi gospodarzy. Gdyby piłkarze ŁKS zagrali z taką determinacją, jak w ostatnim kwadransie, to tego spotkania by nie przegrali.

ŁKS Łódź – GKS Katowice 0:1 (0:1)
Bramka:
Rumin 34.

ŁKS: Kołba – Grzesik, Rozwandowicz, Juraszek, Bogusz – Pyrdoł (46. Kostyrka), Gamrot (78. Wojowski), Łuczak, Kalinkowski, Bryła (62. Ramirez) – Radionow.



DODAJ KOMENTARZ: