Warto stawiać na Sobocińskiego. Warto również pracować nad koncentracją. Remis w Niecieczy

Sobota, 04 sierpnia 2018


Spadkowicz z ekstraklasy nie okazał się wcale taki groźny. Termalica była słabszym zespołem od ŁKS, który w pierwszej połowie toczył pojedynki z bramkarzem Dariuszem Trelą. Po przerwie trafił wychowanek zespołu z al. Unii Jan Sobociński. Ten gol nie dał jednak zwycięstwa.



Sobociński od dawna uważany jest za duży talent. Jego karierę zahamowały nieco kontuzje. Na początku tego roku został wypożyczony do Gryfa Wejherowo. Szybko przebił się do podstawowego składu, będąc czołową postacią drużyny, która świetnie spisywała się w rundzie wiosennej. Latem wrócił do ŁKS. W pierwszych dwóch spotkaniach nie rozegrał nawet minuty. W Niecieczy 19-latek wyszedł w pierwszym składzie. Nie tylko zdobył bramkę, ale przede wszystkim świetnie spisywał się w defensywie. Łódzki zespół będzie miał z tego piłkarza dużo pociechy, tylko musi grać!

Pierwsza połowa spotkania przypominała nieco poprzedni mecz ŁKS z GKS Katowice (0:1). Łodzianie atakowali, stwarzali sytuacje, ale nie potrafili pokonać Treli, który popisywał się udanymi interwencjami. Podobnie było przed tygodniem, gdy gospodarzy powstrzymał Mariusz Pawełek.

Golkiper gospodarzy wpierw wygrał pojedynek z Dani Ramirezem, a w 22. minuie dokonał niemal cudu. Obronił strzał Patryka Bryły, a następnie dobitkę Jewhena Radionowa. Niesamowite interwencje! Powinno być 1:0 dla ŁKS. Dobrze spisywał się również Michał Kołba. Kapitan łódzkiej drużyny w 26. minucie obronił uderzenie Romana Gergela. Ostatnie minuty pierwszej połowy to gra w środkowej strefie boiska i jeszcze jedna interwencja Treli, tuż przed ostatnim w tej części gwizdkiem arbitra.

W 56. minucie goście w końcu udokumentowali przewagę. Wojciech Łuczak dośrodkował z rzutu rożnego, a w zamieszaniu w polu bramkowym Termaliki najsprytniejszy okazał się Sobociński. Wychowanek ŁKS z bliska skierował piłkę do siatki gospodarzy.

Miejscowi próbowali odrobić straty, zaczęli grać szybciej, a łodzianie nastawili się na kontry. Kilka razy było groźnie w polu karnym gości. W 75. minucie spadkowicz z ekstraklasy jeszcze bardziej utrudnił sobie zadanie. Michał Skóraś za niesportowe zachowanie ujrzał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Ostatni kwadrans ŁKS grał z przewagą jednego zawodnika.

W końcówce meczu na boisku zrobiło się nerwowo. Gospodarze domagali rzutu karnego za zagranie piłki rękę w polu karnym przez Artura Bogusza. Sędzia pozostał jednak niewzruszony. ŁKS powinien wygrać, ale zremisował. W ostatniej akcji spotkania grająca w osłabieniu Termalica doprowadziła do wyrównania. Uczynił to w piątej minucie doliczonego czasu gry Vladislavs Gutkovskis. Łodzianie zamiast zgarnąć trzy punkty, tylko zremisowali. Szkoda, bo rozegrali najlepsze spotkanie w tym sezonie.

Termalica Nieciecza - ŁKS Łódź 1:1 (0:0)
Bramki:
Gutkovskis 90+5. - Sobociński 56.

ŁKS: Kołba – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Bogusz – Bryła (70. Pyrdoł), Kalinkowski, Gamrot, Łuczak, Ramirez (79. Wojowski) – Radionow (83. Kujawa). 

Żółte kartki: Skóraś, Grzelak, Śpiączka – Bryła, Bogusz, Pyrdoł. 
Czerwona kartka: Skóraś (75.) 

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: