Stal nie pękła przed Widzewem. Bolesna porażka 0:3

Sobota, 11 sierpnia 2018


Po pierwszych meczach w drugiej lidze wydawało się, że Widzew na dobre zadomowi się w czubie tabeli. Weryfikacja możliwości zespołu przyszła szybko i dość niespodziewanie. Stal obnażyła wszystkie słabości łodzian, wygrywając 3:0.



W ubiegłym sezonie Widzew miał problemy w meczach wyjazdowych. Po wygraniu 4:0 z Rozwojem Katowice wydawało się, że to już przeszłość. Koszmary wróciły na stadionie w Boguchwale, gdzie spotkania rozgrywa w tym sezonie Stal. Choć nic na to nie wskazywało.

Łodzianie spokojnie rozpoczęli spotkanie, czekając na to, co zrobią gospodarze. Stal za bardzo nie miała pomysłu na stworzenie sytuacji, więc mecz toczył się w wolnym tempie, przeważnie w środkowej strefie boiska. Pierwszą groźniejszą okazję stworzyli gospodarze. W 19. minucie Patryk Wolański wygrał pojedynek z Robertem Dadokiem.

Widzew próbował strzałów z dystansu, wszystkie były jednak blokowane przez obrońców. W 25. minucie Damian Paszliński mógł dać gościom prowadzenie, źle jednak uderzył piłkę głową stojąc na szóstym metrze. Końcówka pierwszej połowy to nieznaczna przewaga Stali, ale bez żadnych konsekwencji dla łódzkiej drużyny.

Po zmianie stron początkowo nic ciekawego się nie działo, prócz fauli. W 52. minucie ładnym uderzeniem popisał się Mateusz Michalski. Bramkarz Stali nie dał się zaskoczyć, choć miał pewne problemy z interwencją. Nie popisał się natomiast Daniel Świderski, pudłując w 59. minucie. Łodzianie posiadali przewagę i... stracili bramkę. Tomasz Żyliński wrzucił piłkę do Dadoka, a ten popisał się ładnym uderzeniem nożycami. Wolański mógł się tylko przyglądać, jak piłka wpadała do siatki.

Dziewięć minut później było już praktycznie po emocjach. Paszliński tak beznadziejnie wyprowadzał piłkę, że przejął ją Michał Trąbka. Pomocnik wbiegł w pole karne Widzewa i wyłożył piłkę do Dadoka. Ten nie miał żadnych problemów z pokonaniem po raz drugi Wolańskiego.

Gospodarze potrzebowali trzech minut, by zdobyć kolejną bramkę. Trąbka ponownie przejął piłkę, ale tym razem do nikogo nie podawał. Zdecydował się na strzał, piłka odbiła się jeszcze od Sebastiana Zielenieckiego i zmyliła Wolańskiego. W 74. minucie było 0:3!

W końcówce meczu, a praktycznie przez większą część drugiej połowy, zawodnicy Widzewa wyłącznie przyglądali się, co robią rywale. Ci na szczęście dla gości pudłowali, bo wynik mógł być zdecydowanie gorszy. Łodzianie po przerwie zagrali koszmarnie. Bez pomysłu, bez zaangażowania, bezbarwnie i wracają do domu bez punktów. Zespół prowadzony przez Radosława Mroczkowskiego grał tylko w pierwszych 45. minutach.

Stal Stalowa Wola – Widzew Łódź 3:0 (0:0)
Bramki:
Dadok 62., 71., Trąbka 74.

Widzew: Wolański – Kamiński, Paszliński, Zieleniecki, Pigiel (73. Ameyaw) – Zuziak (57. Świderski), Kazimierowicz, Paulius (66. Falon), Gutowski – Michalski, Demjan (68. Mąka).



DODAJ KOMENTARZ: