Eksperymentalny skład ŁKS postawił się Lechowi. Porażka po dogrywce

Wtorek, 25 września 2018


Trener Lecha Iwan Djurdjević na mecz z ŁKS wystawił najsilniejszy skład. Szkoleniowiec łodzian Kazimierz Moskal mocno namieszał w wyjściowej jedenastce. Grając w eksperymentalnym ustawieniu gospodarze nie ustępowali rywalowi z ekstraklasy. Goście bramkę zdobyli dopiero w ostatniej minucie dogrywki.



Spotkanie z trzecim zespołem poprzedniego sezonu ekstraklasy nie ściągnęło na trybunę przy al. Unii rzeszy kibiców. Obiekt świecił pustkami, za co nie można obwiniać fanów ŁKS, a władze miasta, które zadowolone z postawienia jednej trybuny zapomniały o oświetleniu. Nie należy spodziewać się na nim tłumów, gdy mecz rozgrywany jest w tygodniu o godzinie 15. Szkoda, bo sympatycy łódzkiego klubu długo czekali na pojedynek z tak atrakcyjnym rywalem.



Lech atrakcyjny okazał się wyłącznie z nazwy. Poznaniacy nie przypadkowo nie wygrali pięciu spotkań w lidze z rzędu. To zespół, który jest w wyraźnym kryzysie. Już pierwsza akcja ŁKS mogła przynieść bramkę. Wpierw Rafał Kujawa przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Do odbitej piłki doskoczył Jakub Kostyrka i posłał ją nad poprzeczką. Pomocnikowi zabrakło w tej sytuacji spokoju i precyzji – powinno być 1:0.

Łodzianie choć nie rozpoczęli meczu w najsilniejszym składzie, nie ustępowali rywalowi. Lech stworzył w pierwszej połowie więcej okazji, ale gola nie strzelił. Duża w tym zasługa bramkarza Dominika Budzyńskiego, który popisał się kilkoma udanymi interwencjami. W 26. minucie uderzał Christian Gytkjaer, ale golkiper ŁKS nie dał się zaskoczyć, instynktownie odbijając piłkę nogami. Chwilę później strzelał Tiba i ponownie lepszy okazał się Budzyński. Gospodarze próbowali się odgryzać. Bartosz Widejko próbował zmienić wynik meczu strzałem z dystansu, nie wcelował jednak w bramkę. W 42. minucie Budzyński obronił uderzenie Amarala, a chwilę później Kamila Jóźwiaka. Pierwsza połowa to bez wątpienia bardzo dobry występ bramkarza ŁKS. Mecz jednak pozostawiał sporo do życzenia. Nie należał do najciekawszych.


W przerwie trenerzy nie zdecydowali się na zmiany. Na obiekcie wiał wiatr, a przez kilka pierwszych minut z boiska wiało nudą. W 54. minucie zrobiło się groźnie pod bramką gospodarzy. Ponownie szczęścia próbował Jóźwiak, tym razem Budzyński nie musiał interweniować, bo zawodnik Lecha nie trafił w bramkę. Siedem minut później przed bramką Lecha „zwariował” Widejko. Zawodnik ŁKS nie wykorzystał znakomitej okazji, bo nie opanował piłki. W drugiej połowie spotkanie nabrało tempa.

Kazimierz Moskal widząc, że mecz jest do wygrania, zaczął wprowadzać na plac gry podstawowych piłkarzy. Na boisku zameldowali się Piotr Pyrdoł i najlepszy strzelec ŁKS w tym sezonie Patryk Bryła. W 68. minucie przed szansą stanął Kujawa, uderzył zbyt lekko. W 76. minucie piłka wpadła do bramki Lecha, ale arbiter odgwizdał pozycję spaloną. W końcowych minutach regulaminowego czasu gry łodzianie spisywali się lepiej od zawodników Kolejorza. Niewiele zabrakło, by po woleju Kujawy piłka ugrzęzła w siatce. Natomiast uderzenie Maksymiliana Rozwandowicza trafiło w obrońcę. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Budzyński uratował ŁKS, w fantastycznym stylu broniąc strzał Amarala. To powinien być gol dla Lecha.




W pierwszej połowie dogrywki, prócz zmiany Kujawy na Jewhena Radionowa, nic się nie wydarzyło. Co prawda Lech próbował ostrzeliwać bramkę ŁKS, czynił to jednak nieskutecznie. Poza tym ŁKS miał Budzyńskiego, który rozgrywał kapitalne zawody.

W drugiej części dogrywki próbował Radionow, próbował Amaral, a najlepszą okazję miał Gytkjaer. ŁKS miał Budzyńskiego. Akcja szybko przeniosła się na drugie pole karne, gdzie interweniował Matus Putnocky. Lech zwycięskiego gola zdobył w ostatniej minucie dogrywki. Piłka po uderzeniu Gytkjaera spadła pod nogi Amarala, który umieścił ją w pustej bramce. Łodzianie przegrali, zasłużyli jednak na duże słowa pochwały.

ŁKS Łódź – Lech Poznań 0:1 (0:1, 0:0)
Bramka:
Amaral 120.

ŁKS: Budzyński – Rozmus, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko – Kostyrka (58. Pyrdoł), Gamrot, Łuczak (88. Wolski), Kalinkowski, Żylski (63. Bryła) – Kujawa (99. Radionow).

Fot. Art.Repo - Łukasz Żuchowski



DODAJ KOMENTARZ: