Zmarnowany rzut karny ŁKS. Bez goli w Nowym Sączu

Niedziela, 30 września 2018


W poprzednim sezonie Kazimierz Moskal prowadził zespół Sandecji, którą spadł z ekstraklasy. Po zakończeniu rozgrywek działacze nie przedłużyli ze szkoleniowcem umowy. W niedzielę pojechał do Nowego Sącza z ŁKS i bezbramkowo zremisował. Mogły być kolejne trzy punkty, ale goście nie wykorzystali rzutu karnego.



Łodzianie w tym sezonie na boiskach rywali spisują się lepiej niż przed własną publicznością. Z sześciu spotkań wygrali cztery, jedno zremisowali i w jednym doznali porażki. W starciu ze spadkowiczem ŁKS wcale nie stał na straconej pozycji. Sandecja w tym sezonie u siebie co prawda wygrała trzy razy, ale sukcesy odniesione zostały nad drużynami, które zajmują odległe pozycje w tabeli. Z Bytovią wygrać już się nie udało, remis 1:1.

Podbudowani niezłym występem w rozgrywkach Pucharu Polski z Lechem goście zaatakowali jako pierwsi. Piotr Pyrdoł przedarł się w okolice pola karnego gospodarzy, ale wywalczył tylko rzut rożny. Sandecja nie mogła poradzić sobie z wysokim pressingiem ŁKS, a jeśli nawet przeprowadziła składną akcję, bardzo pewnie interweniowali defensorzy beniaminka. Łodzianom sprzyjało też szczęście. W 11. minucie po strzale Mariusza Gabrycha interweniował Michał Kołba, a piłka otarła się jeszcze o poprzeczkę.

Sześć minut później odpowiedzieli goście, którzy wykonywali rzut wolny po faulu na Arturze Boguszu. Mocne uderzenie Maksymiliana Rozwandowicza z trudem obronił Marek Kozioł. Łodzianie próbowali zaskoczyć bramkarza miejscowych strzałami z dystansu. Swoich sił próbowali Jan Grzesik i Lukas Bielak, ale bez powodzenia. W 29. minucie szczęście uśmiechnęło się tym razem do Sandecji. Po strzale głową Jana Sobocińskiego piłka trafiła w poprzeczkę. W tym fragmencie gry łodzianie osiągnęli przewagę, której nie udało się im wykorzystać. Co prawda Rafał Kujawa umieścił piłkę w siatce, ale arbiter odgwizdał pozycję spaloną napastnika.

Druga odsłona rozpoczęła się od minimalnie niecelnego uderzenia Dani Ramireza. ŁKS ponownie posiadał przewagę, ale brakowało precyzji pod bramką Sandecji. W 58. minucie główkował Kujawa, Kozioł ponownie nie dał się zaskoczyć. Goście przeważali, byli stroną dominującą, ale skuteczność zostawili w Łodzi. Do tego stopnia, że nie wykorzystali nawet rzutu karnego. W 76. minucie Kozioł obronił strzał niezawodnego zazwyczaj Maksymiliana Rozwandowicza. W polu karnym faulowany był Kujawa.



Po udanej interwencji swojego bramkarza zespół z Nowego Sącza ruszył do zdecydowanych ataków. Szczelna obrona ŁKS nie dopuściła jednak do groźniejszych sytuacji. Mecz zakończył się wynikiem 0:0. Łodzianie prezentowali się lepiej od gospodarzy, ale nie potrafili wykorzystać stwarzanych sytuacji.

Sandecja Nowy Sącz – ŁKS Łódź 0:0

ŁKS: Kołba – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Bogusz – Bryła (73. Łuczak), Wolski, Bielak, Pyrdoł, Ramirez (87. Kalinkowski) – Kujawa.



DODAJ KOMENTARZ: