Komplet punktów w Bytowie. ŁKS ma już siedem oczek przewagi nad Stalą!

Środa, 03 kwietnia 2019


1 września ubiegłego roku Bytovia wygrała w Łodzi 3:2. Dla ŁKS była to czwarta porażka w sezonie. W środę zespół z al. Unii zrewanżował się rywalowi, wygrywając na jego terenie 2:0. „Rycerze Wiosny” mają już siedem punktów przewagi nad Stalą Mielec.



Szkoleniowiec ŁKS lubi zamieszać w składzie, ale tym razem postawił na jedenastkę, która kilka dni temu rozbiła Podbeskidzie 3:0. Różnica polegała jedynie na tym, że tym razem łodzianie nie oddali na początku meczu inicjatywy rywalowi, tylko sami ruszyli do ataku. Już w 8. minucie mogli objąć prowadzenie. Rafał Kujawa wygrał pojedynek z bramkarzem Bytovii, ale ten zdołał dotknąć piłkę. Interwencja utrudniła napastnikowi oddanie strzału i nie trafił w bramkę. W 14. minucie Andrzej Witan był już bezradny. Znajdujący się ostatnio w znakomitej dyspozycji – zresztą, który z piłkarzy ŁKS w takiej nie jest – Patryk Bryła uciekł defensorom gospodarzy i przelobował bramkarza. Piłka zatrzepotała w siatce. Znakomitą asystą popisał się Maksymilian Rozwandowicz.



Po zdobyciu prowadzenia łodzianie, zaczęli wymieniać między sobą podania. Rywale biegali za piłką, która piłkarzom ŁKS nie sprawiała żadnych problemów. – Oni są w takiej formie, że bez względu na stan boiska, potrafią cieszyć się grą. Nie wybijają piłki na oślep, tylko próbują ją rozgrywać po ziemi. Bardzo dobrze się to ogląda – mówił nam po meczu z Podbeskidziem były reprezentant Paweł Golański. W Bytowie było podobnie.

Łodzianie w ten sposób wypracowali sobie kolejną szansę na gola. Łukasz Piątek nie trafił jednak w światło bramki. W 21. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Adrian Klimczak. Uderzenie obrońcy poszybowało nad poprzeczką. Chwilę później Jan Grzesik trafił w boczną siatkę. W 29. minucie precyzyjniejszy był Dani Ramirez. Zanim piłka wpadła do bramki, goście wymienili między sobą kilka podań. W końcu na dośrodkowanie w pole karne zdecydował się Piątek, a akcję zamknął hiszpański pomocnik.

Miejscowi kibice z uznaniem wypowiadali się o postawie ŁKS. Nic w tym dziwnego. Zespół z al. Unii rozgrywał kolejne bardzo dobre spotkanie. Widowiskowo w przodzie i uważnie w defensywie. Bytovia w pierwszej połowie miała zaledwie jedną okazję do zdobycia bramki. I to nie z gry, a po stałym fragmencie. Uderzenie byłego ełkaesiaka Filipa Burkhardta sprawiło problemy Michałowi Kołbie. Na nic więcej niewalczącą o utrzymanie drużynę nie było już stać. Do przerwy goście zasłużenie prowadzili 2:0. ŁKS to obecnie jedna z najefektowniej grających drużyn, wliczając w to zespoły ekstraklasy. Za tym stwierdzeniem nie stoi lokalny patriotyzm, a fakty.


Minimalizm – tego wyrazu nie ma w słowniku piłkarzy ŁKS. Zespół z al. Unii w drugiej połowie nie zamierzał bronić wyniku. Kolejnych goli nie było, bo świetnie między słupkami spisywał się Witan. Bramkarz obronił strzały Ramireza i Kujawy. Gospodarze bezradnie przyglądali się, jak łodzianie niepodzielnie panują na boisku. Bardzo rzadko przedostawali się w okolice pola karnego gości. Skoro ta sztuka im się nie udawała, próbowali niepokoić Kołbę uderzeniami z dystansu. Taką próbę podjął w 57. minucie Sławomir Duda, ale nic nie wskórał.

Piłkarze ŁKS przewyższali gospodarzy nie o klasę, a przynajmniej o dwie. Co chwilę tworzyli sytuacje, ale nie potrafili po raz trzeci skierować piłki do siatki. Rezerwowemu Łukaszowi Sekulskiemu przeszkodziła nierówna murawa, na której podskoczyła piłka po zagraniu Grzesika. Natomiast uderzenie z rzutu wolnego Rozwandowicza było niecelne. Na dwadzieścia minut przed zakończeniem spotkania łodzianie postanowili chyba potrenować grę z kontrataku. Oddali inicjatywę rywalowi, a dla podgrzania emocji postanowili pomóc rywalowi. Po nieporozumieniu Jana Sobocińskiego z Kołbą zakotłowało się w polu karnym. Sytuację wyjaśnił Rozwandowicz.

Łodzianie niepotrzebnie cofnęli się przed własne pole karne. Bytovia, która przez 70. minut niczego nie potrafiła stworzyć, zaczęła coraz śmielej atakować. Największe zagrożenie ŁKS groziło ze strony Łukasza Monety. Gospodarze mogli zdobyć honorowe trafienie, świetnie spisywał się jednak Kołba. W 86. minucie obronił groźne uderzenie Maksymiliana Hebla z rzutu wolnego. W końcówce goście oddali grę od własnej bramki. Spotkanie zakończyły strzały Macieja Wolskiego i Wojciecha Łuczaka.


ŁKS wygrał piąte spotkanie w tym roku. Zdobył w nich dwanaście bramek, nie tracąc żadnej. Łodzianie mają już siedem punktów przewagi nad trzecią w tabeli Stalą Mielec, która bezbramkowo zremisowała w środę u siebie z piątą Sandecją Nowy Sącz. Ekstraklasa coraz bliżej...




Bytovia Bytów – ŁKS Łódź 0:2 (0:2)
Bramki:
Bryła 14., Ramirez 29.

ŁKS: Kołba – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Klimczak – Ramirez (84. Łuczak), Kalinkowski, Piątek, Bielak, Bryła (75. Bryła) – Kujawa (60. Sekulski).

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: