Mecz miał się odbyć, odbył się i tyle. Kolejny remis Widzewa

Sobota, 06 kwietnia 2019


Po czterech remisach z rzędu piłkarze Widzewa zapowiadali wygraną w Stargardzie. Na zapowiedziach się zakończyło. Łodzianie zagrali kolejny słabiutki mecz, w którym stworzyli niewiele okazji bramkowych. Gospodarze również nie potrafili skierować piłki do siatki, skończyło się więc bezbramkowym remisem.



W porównaniu z meczem w Łęcznej trener Radosław Mroczkowski dokonał dwóch zmian w wyjściowym składzie. W pomocy za Adama Radwańskiego zagrał Michael Ameyaw, natomiast w ataku Przemysław Banaszak zastąpił Filipa Mihaljevicia. Początek spotkania był podobny do tego z Górnikiem (0:0). Łodzianie dobrze rozpoczęli, próbowali atakować, natomiast gospodarze w ogóle nie kwapili się do sprawdzenia, w jakiej dyspozycji znajduje się Patryk Wolański. W 7. minucie niezły strzał oddał Daniel Mąka, Mariusz Rzepecki z trudem, ale wybił piłkę na rzut rożny.

Po dwudziestu minutach gra siadła. Łodzianie nie mieli żadnego pomysłu na skonstruowanie akcji. Po prostu kopali piłkę. Błękitni zadowoleni z remisu również nie kwapili się do podjęcia ryzyka. Mecz, niestety jak większość z udziałem Widzewa wiosną, stał się nudny. Walki nie brakowało, brakowało wszystkiego innego.

Minuty płynęły a na boisku nic się nie działo. Łodzianie grali słabo, a Błękitni dramatycznie. W rundzie jesiennej mając takiego rywala, Widzew prowadziłby przynajmniej dwoma golami. Wiosną drużyna prowadzona przez Mroczkowskiego nie potrafi sobie poradzić nawet ze słabiutkim przeciwnikiem. Trwała więc kopanina w środku boiska, przerywana co chwila nieprzepisowymi zagraniami. Kibice miejscowej drużyny ożywili się na chwilę w 35. minucie. Błękitni wykonywali dwa rzuty wolne, po których zakotłowało się w polu karnym Widzewa. Dobrze spisał się Patryk Wolański. Później znowu dominował chaos, brak jakiejkolwiek wizji. Pierwsza połowa do szybkiego zapomnienia. Gdyby w ogóle się nie odbyła, nic by się nie stało. Dramat!



W przerwie Mroczkowski dokonał jednej zmiany, wszedł Radwański. Chwilę po wznowieniu gry łodzianie powinni prowadzić. Dario Kristo znalazł się w doskonałej sytuacji, lecz zamiast do bramki, trafił w Rzepeckiego. Opaska kapitańska wyraźnie nie służy pomocnikowi, który w rundzie wiosennej zawodzi na całej linii. W kolejnych minutach Daniel Tanżyna mocno starał się o wcześniejsze udanie się do szatni. Sędzia nie chciał zlitować się nad obrońcą i pokazał mu tylko żółtą kartkę, a powinien przynajmniej dwie. Piłkarze (nadużycie z naszej strony) rozpoczęli pokaz nieprzepisowych zagrań. Prześcigali się w faulach, arbiter miał więc co robić, pokazując im kolejne żółte kartki.

Festiwal nieudanych zagrań trwał w najlepsze. W 70. minucie Radwański nie potrafił opanować piłki. Zamiast w nią, trafił w głowę Mateusza Kwiatkowskiego. Gospodarze mieli rzut wolny z około 22 metrów. Grzegorz Rogala nie wykorzystał jednak okazji, uderzył niecelnie. Chwilę później strzelał Krystian Sanocki, także nie trafił w bramkę. W Widzewie kompromitował się natomiast Radwański, który nawet ze stojącej piłki nie potrafił dokładnie dośrodkować. W 76. minucie Błękitni zmarnowali najlepszą okazję w meczu. Przemysław Brzeziański znalazł się w sytuacji sam na sam z Wolańskim. Mógł zrobić wszystko i... zrobił. Piłka poszybowała nad poprzeczką.

W końcówce spotkania Widzew prezentował się tragicznie. Marcel Pięczek popełnił dziecinny błąd, który zakończył się kolejną znakomitą okazją dla gospodarzy. Sanocki ruszył na bramkę gości, ale został powstrzymany przez Wolańskiego. Łodzianie pod bramką Błękitnych zameldowali się dopiero w 84. minucie. Mihaljević poradził sobie z trzema obrońcami, strzał napastnika obronił Rzepecki. W kolejnej akcji Mihaljević próbował przelobować bramkarza, nieskutecznie.

Widzew zanotował piąty remis z rzędu. Gra łódzkiej drużyny wygląda coraz gorzej. Z Błękitnymi na ich terenie wygrały wszystkie zespoły z czołówki, oprócz zespołu z al. Piłsudskiego. Słychać głosy, że wkrótce może nastąpić zmiana na stanowisku trenera Widzewa. Niektórzy wskazują na osobę Jacka Paszulewicza. Zobaczymy...


Błękitni Stargard – Widzew Łódź 0:0

Widzew: Wolański – Turzyniecki (79. Gibas), Tanżyna, Zieleniecki, Pięczek – Michalski (58. Pieńkowski), Kato, Kristo, Ameyaw (46. Radwański) – Mąka (68. Mihaljević), Banaszak.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: