Nieobliczalny GKS Tychy na drodze ŁKS. Przyjaźń wyłącznie na trybunach

Piątek, 12 kwietnia 2019


Przed rozpoczęciem sezonu szanse awansu do ekstraklasy GKS Tychy oceniano wyżej niż ŁKS. To jednak łodzianie spisują się lepiej w rozgrywkach ligowych. Drużyna prowadzona przez trenera Ryszarda Tarasiewicza zawodzi, ale z pewnością w sobotę (godz. 17.45) postawi trudne warunki.



Kibice obu drużyn od lat żyją w przyjaźni. Na trybunach będzie więc przyjaźń, ale na boisku twarda walka o ligowe punkty. – Podchodzimy do tego meczu jak do każdego innego. To jest na pewno jeden z kandydatów do awansu i będzie to bez wątpienia ciężki mecz. Może to być spotkanie podobne do pojedynku ze Stalą Mielec, ale musimy pamiętać, że w najbliższych kolejkach czekają nas jeszcze starcia z zespołami z górnej części tabeli – mówi w rozmowie z oficjalną stroną GKS obrońca Mateusz Grzybek.

W Tychach spodziewają się ciekawego spotkania. – Spotkają się dwa zespoły, które potrafią operować piłką, my nie mamy z tym problemów, ale ŁKS również dobrze sobie radzi w tym aspekcie. Na pewno czeka nas ciekawe widowisko. Bardzo ważnym elementem będzie defensywa, zarówno jej praca jak i organizacja. To może być kluczowe – twierdzi asystent Tarasiewicza Tomasz Wolak.

Łodzianie przystąpią do meczu w osłabionym składzie. Za kartki pauzować będą Maksymilian Rozwandowicz i Bartłomiej Kalinkowski. Nie zagra również Artur Bogusz, któremu odnowiła się kontuzja. – Zespół GKS przed sezonem miał bardzo duże aspiracje. Był wymieniany w gronie jednego z faworytów do awansu. W kadrze mają klasowych piłkarzy, ale ten sezon troszeczkę ich rozczarował. Po porażce z Puszczą nie ma powodów do niepokoju. Zdarzył się taki mecz, żałujemy, ale nasz sposób gry się nie zmieni. Chcemy dominować, grać swoje. Mamy plan na to spotkanie. Na pewno GKS zagra bardziej otwarty futbol niż Puszcza. Mają bardziej predysponowanych zawodników do tego, niż nasz ostatni rywal – uważa trener ŁKS Kazimierz Moskal.



GKS w tym sezonie jest nieobliczalny. Wygrał 8 meczów, 10 zremisował i 9 przegrał. Na własnym obiekcie odniósł sześć zwycięstw, ale żadnego nad zespołem z czołówki. Przegrał z Sandecją i zremisował z Rakowem Częstochowa oraz Stalą Mielec. W Tychach poradziły sobie takie drużyny, jak Stomil Olsztyn i Chojniczanka. – Po porażce z Puszczą jest w nas dużo piłkarskiej złości. Nie byliśmy gorszym zespołem. W meczu z GKS Tychy będziemy chcieli pokazać, że był to wypadek przy pracy. Chcemy dopisać kolejne trzy punkty – zapowiada Michał Kołba.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: