Remis po ciekawym spotkaniu. ŁKS – Lechia 0:0

Piątek, 19 lipca 2019


Piłkarze ŁKS na tle zdobywcy Pucharu Polski i Superpucharu zaprezentowali się z dobrej strony. Stworzyli wiele sytuacji, żadnej z nich nie potrafili jednak wykorzystać. Choć łodzianie nie wykorzystali gry w przewadze, ich występ należy ocenić pozytywnie.



Chcemy tworzyć widowiska dla kibiców i chcemy, żeby to dawało nam przyjemność. Musimy chcieć zdobywać bramki i stwarzać ładne sytuacje. Myślę, że stać nas na to, by do ligi wnieść świeżość i styl – mówił przed inauguracją rozgrywek trener Kazimierz Moskal. Jego piłkarze w spotkaniu z Lechią pokazali to, czego oczekuje od nich szkoleniowiec. Zaledwie przez kilka minut meczu po zawodnikach ŁKS widać było tremę, a może oczekiwanie na to, co pokaże czołowa drużyna poprzedniego sezonu. Z każdą minutą łodzianie zaczęli się rozkręcać, pokazując wiele widowiskowych akcji.

Jeżeli ktoś miał obawy, że po awansie do ekstraklasy ŁKS nie będzie grał swojej piłki, opartej na dużej liczbie podań, szybko został wyprowadzony z błędu. Gospodarze prezentowali ładny dla oka futbol, w którym prym – jak już zdążył do tego przyzwyczaić na boiskach pierwszej ligi – wiódł Dani Ramirez. Hiszpan, obok Macieja Gajosa z Lechii, był czołową postacią tego meczu. Czarował zagraniami, próbował strzałów z dystansu, grał tak, jakby nie było różnicy pomiędzy pierwszą ligą, a ekstraklasą.





W 14. minucie Ramirez zagrał do Łukasza Sekulskiego, napastnik jednak niecelnie uderzył głową. Dwie minuty później Hiszpan wypatrzył Bartłomieja Kalinkowskiego, lecz strzał zza pola karnego pomocnika trafił wprost w bramkarza. Lechia, która była uważana za faworyta tego spotkania, nastawiła się na kontry. Przez długie minuty nic nie mogła jednak zdziałać. Artur Sobiech nie otrzymał żadnego dobrego podania. ŁKS dominował.


W 25. minucie Ramirez zdecydował się na uderzenie z dystansu. Błażej Augustyn wybił piłkę głową poza linię końcową boiska. Lechia przebudziła się po około trzydziestu minutach gry. Groźnie było po akcji lewą stroną Filipa Mladenovicia, Michał Kołba znakomicie nogą obronił strzał zmierzający w krótki róg. Chwilę później dyspozycję bramkarza ŁKS strzałem z dystansu sprawdził Lukas Haraslin. Ta była bez zarzutu.

W 40. minucie Żarko Udovicić brutalnym wślizgiem powalił Jana Grzesika. Arbiter Paweł Gil wpierw pokazał zawodnikowi żółtą kartkę, ale po analizie VAR zmienił decyzję i ukarał Serba czerwoną kartką. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, ale to łodzianie mieli przed sobą 45. minut gry w przewadze jednego piłkarza.


Druga odsłona rozpoczęła się od akcji Haraslina. Strzał Słowaka został zablokowany przez Jana Sobocińskiego. Łodzianie szybko wyszli z kontrą. Ramirez zagrał do Kalinkowskiego, ten jednak nie wykorzystał sytuacji. Uderzył obok słupka. ŁKS ponownie posiadał przewagę, długo rozgrywał piłkę, brakowało jednak klarownych okazji. W 57. minucie z dystansu uderzył Maciej Wolski, Dusan Kuciak z trudem obronił. Dwie minuty później strzelał Ramirez, ponownie Kuciak nie dał się zaskoczyć, sparował piłkę do boku. Z kolei Adrian Klimczak przeniósł futbolówkę nad poprzeczką.


Po godzinie taktyka przestała obowiązywać. Obie drużyny skupiały się przede wszystkim na atakowaniu bramki rywala. W 65. minucie Ramirez uderzył nad poprzeczką, po krótkim rozegraniu rzutu wolnego.


W 67. minucie Kołba obronił strzał Haraslina. W odpowiedzi uderzał rezerwowy Rafał Kujawa, nad poprzeczką. Łodzianie z każdą upływającą minutą grali coraz bardziej nerwowo. Jakby uznali, że remis z osłabionym przeciwnikiem, będzie dla nich dużym niedosytem. Brakowało celnego podania, dokładnego strzału, wszystko działo się za szybko. W 71. minucie posiadanie piłki po stronie ŁKS było na poziomie 67 procent! Mogło też być 1:0. Kuciak ponownie obronił strzał z dystansu Ramireza.


W końcówce łodzianie oddali wiele strzałów na bramkę Lechii, jednak większość z nich została zablokowana przez obrońców. Uderzenie Sobocińskiego obronił Kuciak. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. ŁKS zebrał jednak wiele pochlebnych opinii.








ŁKS Łódź – Lechia Gdańsk 0:0

ŁKS: Kołba – Grzesik (73. Bogusz), Rozwandowicz, Sobociński, Klimczak – Bryła (64. Pirulo), Piątek, Kalinkowski, Wolski, Ramirez – Sekulski (65. Kujawa).

Czerwona kartka: Udovicić 43.

Fot. Lechia Gdańsk



DODAJ KOMENTARZ: