Łodzianie postrzelali w Sieradzu. Warta – Widzew 2:9

Sobota, 20 lipca 2019


W ostatnim przed ligowym spotkaniem z Gryfem Wejherowo sparingu Widzew pokonał na wyjeździe Wartę Sieradz 9:2. Cztery gole dla zespołu z al. Piłsudskiego strzelił Przemysław Kita. Łodzianie nieźle zaprezentowali się w ofensywie, jednak gra w obronie wciąż pozostawia wiele do życzenia.



Warta niedawno rozpoczęła przygotowania do sezonu. Dla Widzewa był to generalny sprawdzian przed startem drugiej ligi. Początek meczu to wyraźna przewaga łódzkiej drużyny. Zespół z al. Piłsudskiego grał szybko, pomysłowo, tworząc wiele klarownych okazji. Już w 3. minucie Mateusz Wlazłowski musiał schylać się po piłkę, która trafiła do jego bramki. Marcin Robak ograł w polu karnym obrońców i bramkarza, wyłożył piłkę do Daniela Mąki, który nie miał problemów z otworzeniem wyniku meczu. Chwilę później mogło, a w zasadzie powinno być 2:0. Rafał Wolsztyński obsłużył Michaela Ameyawa, ale ten nie potrafił pokonać bramkarza gospodarzy. Goście grali z polotem i co chwilę znajdowali się w pobliżu szesnastki Warty. Sieradzanie nie mieli żadnych argumentów w walce z drugoligowcem.

W 8. minucie Ameyaw zagrał do Wolsztyńskiego, napastnik uderzył głową wprost w Wlazłowskiego. Warta dopiero w 19. minucie przedarła się pod pole karne Widzewa. Krzysztof Kokot próbował zaskoczyć Wolańskiego, uderzył jednak zbyt słabo. W 24. minucie prowadzenie łódzkiej drużyny podwyższył Wolsztyński wykorzystując znakomite podanie Robaka. Trzy minuty później Sebastian Zieleniecki zagrał do Adama Radwańskiego, który próbował przelobować bramkarza, próba była zbyt mocna i piłka poszybowała nad poprzeczką.

Od trzydziestej minuty w grze obronnej Widzewa zaczęły dziać się cuda. Łodzianie popełniali proste błędy, co zakończyło się dwoma golami dla Warty. Wpierw Wolańskiego z rzutu karnego pokonał Adam Patora – faulował w polu karnym Zieleniecki. W 37. minucie było już 2:2. Patora dograł do Łukasza Chojeckiego i Wolański po raz drugi został pokonany. To był słabiutki moment w grze defensywnej gości. Na przerwę Widzew schodził jednak prowadząc. Po raz drugi Wlazłowskiego pokonał Mąka, tym razem asystował Wolsztyński.

Przeczytaj także o transferach w Ekstraklasie »

W drugiej połowie Widzew dominował, a zarazem nie popełniał już błędów w defensywie. Wprowadzony w przerwie Maciej Mielcarz nie miał prawa narzekać na nudę. Łodzianie na 4:2 podwyższyli w 62. minucie. Robak zagrał z autu do Ameyawa, a ten podał do Przemysława Kity. Napastnik ładnym uderzeniem pokonał Mielcarza. Ten sam zawodnik w 70. minucie zdobył kolejną bramkę, wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem. Minutę później Kita dołożył szóste trafienie, wykorzystując błąd obrony. W 73. minucie Mielcarza strzałem z dystansu próbował pokonać Konrad Gutowski, były piłkarz Widzewa zdołał jednak obronić to uderzenie. Podobnie jak strzał Kity chwilę później.

Łodzianie przeważali, prezentując w ofensywie wiele ciekawych rozwiązań. Znakomicie prezentował się rezerwowy w tym spotkaniu Kita. Napastnik nie poprzestał na hat-tricku i w 82. minucie po raz czwarty skierował piłkę do siatki Warty. Miał przy tym nieco szczęścia, ale widać, że futbolówka szuka byłego zawodnika Olimpii Grudziądz. To jednak nie był koniec horroru dla Mielcarza. W 84. minucie w polu karnym Warty sfaulowany został Christopher Mandiangu. Poszkodowany sam wymierzył sprawiedliwość. Chwilę później na 9:2 podwyższył Wolsztyński. Asystował Marcel Pięczek. Na dziesiątego gola zabrakło już czasu. Łodzianie pokazali, że w lidze nie powinni mieć problemów ze zdobywaniem bramek. Muszą jednak popracować nad defensywą.


Warta Sieradz – Widzew Łódź 2:9 (2:3)

Bramki:
Patora 35.-karny, Chojecki 37. – Mąka 3., 44., Wolsztyński 24., Kita 62., 70, 71., 82., Mandiangu 84.-karny.


Widzew: Wolański (46. Pawłowski) – Turzyniecki, Tanżyna (65. Gibas), Zieleniecki (46. Rudol), Stefaniak (46. Pięczek) – Poczobut (65. Gąsior), Radwański (65. Gutowski) – Mąka (65. Mandiangu), Wolsztyński (46. Kita), Ameyaw – Robak (65. Wolsztyński).

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: