Moskal: Z porażki z Lechem nie robimy tragedii

Niedziela, 04 sierpnia 2019


Zespół ŁKS przegrał na własnym obiekcie z Lechem Poznań 1:2. Mecz mógł się podobać, obie drużyny stworzyły wiele okazji bramkowych. O porażce zespołu z al. Unii zadecydował słaby początek spotkania. – Po przerwie ŁKS bardzo dobrze grał, a my za bardzo się cofnęliśmy – przyznał trener gości Dariusz Żuraw.



Lech znakomicie wszedł w spotkanie. Tuż po rozpoczęciu meczu gola mógł strzelić Christian Gytkjaer. Okazji w 4. minucie nie zmarnował natomiast Joao Amaral, który wykorzystał sytuację sam na sam z Michałem Kołbą. W tej części spotkania Lech posiadał wyraźną przewagę, którą mógł udokumentować kolejnymi trafieniami. – O porażce zadecydowała słaba w naszym wykonaniu pierwsza połowa. Jesteśmy beniaminkiem, mamy pokorę i czasami porażkę trzeba przyjąć, wyciągnąć wnioski, szczególnie z tej pierwszej części. Grając przeciwko tak doświadczonym zespołom, zawodnikom, tak zaczyna się strata bramek i nad tym musimy popracować – powiedział trener Kazimierz Moskal.

Choć łodzianie do przerwy nie prezentowali się najlepiej, zdołali wyrównać. Do bramki Lecha piłkę skierował Dani Ramirez. Chwilę później „Kolejorz” ponownie prowadził. Wybita piłka trafiła na nogę Darko Jevticia, którego uderzenie z dystansu zatrzepotało w siatce ŁKS. Kołba nie miał szans na udaną interwencję. – W pierwszej połowie byliśmy lepszym zespołem. Wyglądało to tak jak chcieliśmy. Graliśmy od tyłu, kontrolowaliśmy grę, czyli dokładnie tak jak sobie zakładamy – podkreślił Kamil Jóźwiak.

Po zmianie stron niezłą okazję miał Lech. Kołba wybronił sytuację sam na sam z Amaralem. Z czasem przewagę zaczął osiągać ŁKS. – Nie wiem czemu w drugiej połowie tak to wyglądało. Czy zabrakło nam sił, czy ŁKS postawił wyższe warunki – zastanawiał się po spotkaniu Jóźwiak. Mickey van der Hart nie mógł narzekać na nudę. Bramkarza gości próbowali pokonać Wojciech Łuczak, Rafał Kujawa i Pirulo. Do zmiany wyniku jednak nie doszło. – Z ławki spotkanie wyglądało dobrze. Obydwa zespoły do końca grały o zwycięstwo. ŁKS mocno przycisnął w drugiej połowie i może nie stwarzał jakichś klarownych sytuacji, ale operował piłką. Ostatnie pół godziny było dla gospodarzy, którzy mieli dobre okazje do wyrównania. ŁKS bardzo dobrze grał. Tak czasami jest, że rywal prezentuje się dobrze i trzeba z tyłu popracować, aby dobry wynik dowieźć do końca – ocenił drugą połowę Żuraw.

Po bezbramkowym remisie z Lechią i zwycięstwem z Cracovią 2:1, zespół z al. Unii przegrał z Lechem. Zwycięstwo gości było zasłużone, choć gdyby łodzianie mieli więcej szczęścia w kilku sytuacjach, mogli pokusić się o jeden punkt. – Nie jesteśmy szczęśliwi z tej porażki u siebie, ale nie robimy tragedii. Od niedzieli myślimy o kolejnym meczu – zaznaczył Moskal.

ŁKS Łódź – Lech Poznań 1:2 (1:2)
Bramki:
Ramirez 32. – Amaral 4., Jevtić 34.

ŁKS: Kołba – Bogusz, Rozwandowicz, Sobociński, Klimczak (46. Grzesik) – Kalinkowski (46. Guima) – Pirulo, Piątek, Wolski (61. Łuczak), Ramirez – Kujawa.



DODAJ KOMENTARZ: