Wykorzystać słabszą dyspozycję mistrza Polski

Sobota, 10 sierpnia 2019


W niedzielę o godzinie 15.00 ŁKS podejmować będzie zespół Piasta Gliwice. Łodzianie w tym sezonie jeszcze nie wygrali na własnym obiekcie. Z kolei drużyna aktualnego mistrza Polski nie odniosła w lidze żadnego zwycięstwa i zajmuje pozycję spadkową. – Wygrana w Łodzi na pewno by nam pomogła – mówi trener gości Waldemar Fornalik.



W poprzednim sezonie Piast oczarował kibiców swoją postawą, szczególnie we wiosennych spotkaniach. Równa i skuteczna gra pozwoliła zespołowi z Gliwic niespodziewanie sięgnąć po tytuł mistrza Polski. Minęło kilka tygodni i drużyna prowadzona przez Fornalika zatraciła niemal wszystkie swoje atuty. W tym sezonie Piast rozegrał już osiem spotkań, z których wygrał zaledwie jedno. Gliwiczanie pokonali na swoim stadionie łotewski zespół FK Ryga 3:2 w pierwszym spotkaniu 2. rundy eliminacyjnej Ligi Europy. Wygrana na nic się zdała, bo w rewanżu gospodarze okazali się lepsi (2:1) i wyrzucili mistrzów Polski z europejskich pucharów.

W lidze Piast na inaugurację rozgrywek zremisował u siebie 1:1 z Lechem Poznań, następnie uległ we Wrocławiu Śląskowi 1:2, a w trzeciej kolejce bezbramkowo zremisował w Gliwicach z Pogonią Szczecin. Szkoleniowiec zdiagnozował problemy swojej drużyny. – Przez naszą nieskuteczność odpadliśmy chociażby w dwumeczu z BATE, nie mówiąc już o sytuacjach, w których traciliśmy bramki. Czy to gol samobójczy, czy zła interwencja. Gdybyśmy chcieli zliczyć te wszystkie sytuacje, do których dochodziliśmy, gdzie można zdobyć bramki, byłoby ich co najmniej kilkanaście. Mecz z Pogonią pokazał, że zawodnicy w głowach już się tak zresetowali i wyszli jakby z mniejszym ciężarem. Zwycięstwo w Łodzi jest nam potrzebne. Zarówno ŁKS jak i my będziemy chcieli wygrać to spotkanie, przez co zapowiada się ciekawe wydarzenie – uważa Fornalik.

Latem z Piasta odeszło kilku wartościowych zawodników, choćby Tomasz Jodłowiec, Michal Papadopulos, Aleksandar Sedlar czy najlepszy piłkarz ubiegłego sezonu ekstraklasy Joel Valencia. Nowi, nie dają na razie spodziewanej jakości. – Sądzę, że z dnia na dzień i z treningu na trening coraz lepiej poznaję ten zespół i z upływem czasu będzie mi łatwiej pomóc drużynie – przekonuje obrońca Bartosz Rymaniak.

Były piłkarz m.in. Korony Kielce, Cracovii i Zagłębia Lubin docenia klasę ŁKS, ale liczy na udaną niedzielę. – Pierwsze mecze pokazały, że jest to bardzo solidny zespół, który bez kompleksów wszedł do ekstraklasy. My nie pojedziemy jednak do Łodzi na wycieczkę, tylko chcemy wygrać. Mam nadzieję, że w końcu trzy punkty pojadą z nami do Gliwic – mówi Rymaniak.

Łodzianie do spotkania przystąpią bez kontuzjowanych: Adriana Klimczaka i Jewhena Radionowa. – Pozostali są zdrowi i gotowi do gry – informuje trener Kazimierz Moskal.



Szkoleniowiec zapewnia, że po porażce z Lechem Poznań (1:2) nie zamierza zmieniać sposobu gry zespołu. – Dla nas to atrakcyjne spotkanie. Będziemy mogli na tle aktualnego mistrza Polski sprawdzić swoją dyspozycję. Poczuliśmy smak ekstraklasy i wydaje się, że nie ma się czego bać. Patrząc na to jak graliśmy, jak przebiegały te trzy poprzednie mecze, chciałoby się mieć kilka punktów więcej. Jeśli natomiast chodzi o grę, to naprawdę wyglądało to bardzo dobrze. Trzeba być pewnym siebie i zagrać bardzo dobrze całe dziewięćdziesiąt minut. Spotkanie z mistrzem Polski jeszcze bardziej nas zmobilizuje – podkreśla Moskal.

Mecz obejrzy komplet publiczności.

Fot. Mikołaj Zacharow



DODAJ KOMENTARZ: