Trener i piłkarze Widzewa pod wrażeniem dopingu kibiców

Poniedziałek, 12 sierpnia 2019


Dopiero w trzeciej kolejce kibice Widzewa mogli obejrzeć swoich pupili w akcji na własnym stadionie. Łodzianie nie sprawili im zawodu, pokonując Błękitnych Stargard 2:0. – Cieszę się ze zwycięstwa, ale było kilka elementów w naszej grze, które mi się nie podobały – przyznał trener Marcin Kaczmarek.



Pierwszego gola dla Widzewa strzelił Przemysław Kita. – Cieszę się, że strzeliłem kolejnego gola dla Widzewa. Strzelecka passa została podtrzymana. Jeśli chodzi o samą sytuację bramkową, na początku myślałem, że wystawię piłkę Marcinowi, aby umieścił ją w pustej już bramce. Ostatecznie zdecydowałem się jednak na indywidualne wykończenie. Strzał nie był niestety tak czysty, jak powinien. Na szczęście udało się pokonać bramkarza rywali na raty – powiedział napastnik.

Kita nie dokończył jednak spotkania. Z powodu urazu musiał opuścić boisko jeszcze w pierwszej połowie. – W momencie zdobycia bramki, gdy działo się to na wślizgu, prawa noga delikatnie wygięła mi się w kolanie i odczułem ból. Z czasem doskwierał mi coraz bardziej i nie mogłem kontynuować gry – opowiadał. Jak poinformował w poniedziałek klub na swojej oficjalnej stronie zawodnika czeka przerwa w treningach. W najbliższym dniach Kita pracować będzie indywidualnie pod okiem klubowych fizjoterapeutów.

Drugiego gola dla Widzewa strzelił z rzutu karnego Marcin Robak. – Cieszę się, że wróciłem i zdobyłem bramkę. Każdy gol jest dla mnie ważny, również ten z rzutu karnego, ale najważniejsze są trzy punkty dla drużyny. Na boisku jesteśmy po to, żeby wygrywał zespół, nieważne kto będzie strzelał bramki. Liczy się cel, którym jest dla nas awans do pierwszej ligi – ocenił doświadczony napastnik.

Spotkanie z Błękitnymi z trybun obserwowało 17 435 widzów. – Po raz pierwszy prowadziłem zespół podczas domowego spotkania. Byłem pod ogromnym wrażeniem kibiców Widzewa – przyznał po spotkaniu Kaczmarek. Fanów pochwalił również Robak. – Wrażenia z gry na tym stadionie są niesamowite. Wie to każdy, kto ma okazję na nim wystąpić. Podczas mojej wcześniejszej gry w Widzewie otoczka wokół meczów była zupełnie inna. Teraz każdemu zawodnikowi marzy się pewnie możliwość zagrania na stadionie Widzewa przy takiej publiczności – zaznaczył 36-letni napastnik.

Cieple słowa o kibicach wypowiedział także Sebastian Rudol. – Atmosfera była niesamowita. Cały stadion żył meczem, każdy kibic chciał pomóc zespołowi. Chcemy zbudować tutaj twierdzę, z której żaden przyjezdny zespół nie wywiezie punktów – podkreślił obrońca.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: