Arifović: ŁKS gra fajną piłkę. Liczę, że przełamie się z Legią

Sobota, 24 sierpnia 2019


W niedzielne popołudnie piłkarzy ŁKS czeka kolejna trudna przeprawa. Beniaminek ekstraklasy zmierzy się z Legią Warszawa. – Zawodnicy po to awansowali, po to trenują, żeby grać z takimi drużynami jak Legia. W takich meczach, u tych młodych w większości ludzi, wyjdzie charakter, umiejętności i mentalność – podkreśla prezes Tomasz Salski.



Można się zastanawiać, czy po trzech porażkach z rzędu Legia jest najlepszym przeciwnikiem na przełamanie. – W ekstraklasie każdy może wygrać z każdym. Piłkarze ŁKS muszą o tym pamiętać i wyjść na murawę z wiarą we własne siły – mówi nam były zawodnik klubu z al. Unii Ensar Arifović.

Były napastnik ma na rozkładzie stołeczny zespół. W sierpniu 2006 roku łodzianie pokonali Legię 2:1, choć przegrywali 0:1 po samobójczym trafieniu Tomasza Hajto. – Pamiętam to spotkanie bardzo dobrze. Wyrównałem tuż przed przerwą po zagraniu Roberta Kolendowicza. W drugiej połowie zwycięską bramkę zdobył z rzutu karnego Rafał Niżnik. Nie byliśmy faworytem tego spotkania, przecież byliśmy beniaminkiem. Mieliśmy wtedy bardzo fajną, silną drużynę. Pamiętam również wspaniałą atmosferę na trybunach. Kibice cały czas nas wspierali, co bardzo nam pomogło w wywalczeniu trzech punktów – wspomina Arifović.



Legia była wówczas przed spotkaniem 3. rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów z Szachtarem Donieck. Teraz za kilka dni czeka ją rewanż z Glasgow Rangers w eliminacjach do fazy grupowej Ligi Europy. – Legia miała słaby początek rozgrywek, ale prezentuje się teraz coraz lepiej i przede wszystkim ma w swoim zespole indywidualności, które wiele wnoszą do gry. Widać, że przeciwnicy mają potencjał skoro Carlitos, najlepszy zawodnik tamtego sezonu, siedzi na ławce. Nie skupiamy się jednak na pojedynczych graczach, ale na całej drużynie – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener Kazimierz Moskal.

Szkoleniowiec dodał, że trzy ostatnie porażki nie wpłyną na zmianę stylu gry prowadzonego przez niego zespołu. – Główną przyczyną naszych porażek były błędy indywidualne. Jeśli teraz będziemy chcieli wywrócić wszystko do góry nogami, to cała nasza praca, którą wykonaliśmy od dziesiątego czerwca poszłaby na marne. Zawsze chcemy grać ładnie dla oka i takiej gry oczekuję też w meczu z Legią. Mimo porażek, nie chcemy odchodzić od naszego stylu – stwierdził Moskal.

W spotkaniu z Legią szkoleniowiec nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych: Adriana Klimczaka i Jewhena Radionowa, a także Rafała Kujawy, który w sobotę wystąpił w meczu rezerw z Pogonią Zduńska Wola. Łodzianie zremisowali 3:3, a Kujawa zdobył wszystkie bramki dla gospodarzy.

Legia jest faworytem niedzielnego spotkania. – Ale piłkarze ŁKS muszą wierzyć w wygraną. Oglądam mecze ekstraklasy i kibicuję ŁKS. Nie tylko dlatego, że grałem w tym klubie, ale podoba mi się ich styl gry. Grają fajną dla oka piłkę. Czego im brakuje? Mnie (śmiech). Na pewno doświadczenia niektórym zawodnikom. Myślę, że niedługo odpalą i spokojnie się utrzymają, a w przyszłym sezonie powalczą o coś więcej – mówi Arifović.

Spotkanie z Legią rozpocznie się o godzinie 17.30.

Fot. ŁKS Łódź



DODAJ KOMENTARZ: