Nie pomogła obrona karnego. Porażka Widzewa pod Jasną Górą

Niedziela, 25 sierpnia 2019


Piłkarze Widzewa nie wygrali trzeciego spotkania z rzędu. Po dwóch remisach przyszła niespodziewana porażka w Częstochowie. Skra wygrała 1:0. W wywalczeniu punktów nie pomogło nawet obronienie rzutu karnego przez Patryka Wolańskiego.



W dwóch rozegranych u siebie spotkaniach Skra odniosła jedną wygraną, 1:0 nad Górnikiem Polkowice i poległa 1:3 ze spadkowiczem z I ligi Garbarnią Kraków. W poprzednim sezonie jesienią Widzew wygrał ze Skrą w Łodzi 2:0, a w rewanżu w Częstochowie padł remis 1:1. Tym razem zespół prowadzony przez trenera Marcina Kaczmarka zamierzał wrócić do domu z trzema punktami.

W porównaniu ze spotkaniem z Górnikiem Łęczna (2:2) szkoleniowiec dokonał czterech zmian w wyjściowej jedenastce. Znaleźli się w niej: Daniel Mąka, Konrad Gutowski, Łukasz Zejdler i Sebastian Zieleniecki. Na niewiele się to zdało, bo przez trzydzieści pięć minut pierwszej połowy gra była wyrównana. Co prawda łodzianie w 11. minucie stworzyli sobie dwie znakomite okazje do zdobycia bramki, lecz wpierw Mąka, a później Marcin Robak nie potrafił pokonać Mateusza Kosa. W odpowiedzi uderzał Piotr Nocoń, Patryk Wolański nie musiał nawet interweniować.

Spotkanie było wyrównane, choć lekką przewagę posiadał Widzew. Nic z niej jednak nie wynikało. Tak jak w 20. minucie, gdy strzał głową Robaka obronił golkiper Skry. Gospodarze widząc, że łodzianie nie prezentują się najlepiej, zaczęli śmielej atakować. Oktawian Obuchowski próbował przelobować Wolańskiego, ten jednak nie dał się zaskoczyć. Natomiast Danian Pavlas nie trafił w światło bramki. Lepszą precyzją wykazał się Mąka, Kos ponownie był na posterunku.

W 35. minucie Skra stanęła przed szansą na objęcie prowadzenia. Daniel Tanżyna sfaulował  w polu karnym Damiana Niedojada, a arbiter podyktował „jedenastkę”. Do piłki podszedł Mariusz Holik, ale Wolański obronił. Dobitka obrońcy gospodarzy głową również nie trafiła do siatki. Ta sytuacja zmotywowała piłkarzy Widzewa. Zdecydowanie przycisnęli, a Robak umieścił nawet piłkę w siatce. Był jednak na pozycji spalonej. Goście atakowali do końca pierwszej połowy, lecz wynik nie uległ zmianie.



Druga odsłona niespodziewanie rozpoczęła się od ataków Skry. Z dystansu uderzał Adam Olejnik, Wolański był na posterunku. Gospodarze przeważali i w końcu znaleźli sposób na pokonanie bramkarza Widzewa. W 60. minucie Nocoń zabawił się w polu karnym z obrońcami Widzewa i nie dał szans Wolańskiemu.

Pięć minut po stracie bramki łodzianie powinni wyrównać. Tak się nie stało, bo Gutowski z kilku metrów nie trafił w bramkę. W 68. minucie na boisku zameldował się Christopher Mandiangu, a kilkadziesiąt sekund później mógł doprowadzić do remisu. Stojąc na czwartym metrze od bramki Skry tak długo kombinował, aż w końcu oddał lekki strzał i Kos bez problemu złapał futbolówkę.

Zawodnicy Widzewa dążyli do wyrównania, jednak grali bardzo niedokładnie. Popełniali też sporo fauli. W końcowych minutach dużo było wrzutek w pole karne, z którymi radził sobie Kos. Gospodarze kontratakowali. W 82. minucie strzelał Krzysztof Napora, obok bramki. Łodzianie długo utrzymywali się przy piłce, brakowało wciąż klarownych sytuacji. Piłkarze Skry najprostszymi środkami wybijali piłkę z dala od własnej bramki. Widzew był bezradny i niespodziewanie przegrał pod Jasną Górą 0:1. Na dodatek w końcówce czerwoną kartkę zobaczył Adam Radwański, który sfaulował wychodzącego sam na sam z Wolańskim Aleksandra Jelonka.

Skra Częstochowa – Widzew Łódź 1:0 (0:0)

Bramka:
Nocoń 60.

Widzew: Wolański – Kosakiewicz, Zieleniecki, Tanżyna (61. Poczobut), Pięczek – Mąka, Radwański, Zejdler (61. Poczobut), Gutowski (68. Mandiangu) – Wolsztyński (68. Ameyaw), Robak 

Fot. Widzew Łódź



DODAJ KOMENTARZ: