ŁKS stylu nie zmienia - wyników również. Piąta porażka z rzędu

Sobota, 31 sierpnia 2019


W Płocku miało być lepiej – nie było. Zespół ŁKS nie pokazał nic wielkiego, podobnie jak Wisła. Gospodarze mieli jednak ułatwione zadanie. Daniego Ramireza nie było widać, były natomiast błędy defensywy. Łodzianie przegrali piąte spotkanie z rzędu.



Przed spotkaniem w Płocku trener Kazimierz Moskal przyznał, że cztery porażki z rzędu nie najlepiej wpłynęły na nastroje w szatni ŁKS. – Jeśli przegrywa się kilka spotkań, to gdzieś ta niepewność się pojawia. Cała sztuka polega na tym, żeby jak najszybciej wygrać mecz i się odbudować – stwierdził szkoleniowiec. Dodał, że wygrana Wisły na wyjeździe z Pogonią Szczecin (2:1) zaskoczyła go, ale ma plan na przywiezienie do Łodzi punktów. – Mam pomysł na mecz z Wisłą, ale na razie zachowam go dla siebie, choć przyznam, że nie chcemy uciekać od naszego sposobu gry – podkreślił Moskal.



W ostatnich pojedynkach największą bolączką łódzkiego zespołu była gra w defensywie. Nie inaczej rozpoczął się mecz w Płocku. Gospodarze już w trzeciej minucie objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym wykonanym przez Dominika Furmana uderzał głową Damian Michalski. Michał Kołba zdołał obronić, ale do odbitej przez bramkarza piłki dopadł Grzegorz Kuświk i Wisła objęła prowadzenie. Przy tej sytuacji zaspali piłkarze ŁKS, którzy praktycznie nie przeszkadzali rywalom w oddawaniu strzałów.

TRzy minuty później nie popisał się Jan Sobociński. Młody stoper źle wyprowadzał futbolówkę, ta trafiła do Ricardinho, który nie trafił w światło bramki. Beniaminek groźniej zaatakował w 15. minucie. Łukasz Sekulski przejął piłkę w środkowej strefie boiska i zagrał na lewą stronę do Daniego Ramireza. Hiszpan uderzył na bramkę Wisły, lecz Thomas Dahne zdołał odbić ją nogą. Dobitkę Bartłomieja Kalinkowskiego zablokował obrońca.

W 18. minucie był remis. Patryk Bryła próbował pokonać golkipera gospodarzy strzałem zewnętrzną częścią prawej stopy. Dahne popełnił błąd i odbił piłkę wprost pod nogi Sekulskiego. Napastnik nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce.


Przez kolejne minuty kibice nie oglądali ciekawych akcji. Gra toczyła się w środku boiska, były faule, niecelne podania i sporo chaosu. Trybuny ożywiły się w 37. minucie, kiedy w polu karnym ŁKS padł, po starciu z Kamilem Juraszkiem, Kuświk. Arbiter nie podyktował rzutu karnego. Po analizie VAR gra została wznowiona.

W 41. minucie łodzianie mieli sporo szczęścia. Przed polem karnym Guima sfaulował Furmana. Rzut wolny wykonywał sam poszkodowany. Do zmiany rezultatu zabrakło niewiele. Piłka trafiła w słupek. Do przerwy był remis 1:1.


Po zmianie stron przez długie minuty niewiele się działo ciekawego. Wisła miała przewagę, kilka stałych fragmentów gry, ale nie potrafił wykorzystać dośrodkowań Furmana. Piłkarze ŁKS, jak to mają w zwyczaju, długo utrzymywali się przy piłce, z czego nic nie wynikało. W zespole beniaminka starał się Bryła, który ganiał za obrońcami Wisły, nie dając im chwili oddechu. Jednak w swoich staraniach był osamotniony. Ramirez uparcie próbował obsłużyć Sekulskiego, co niestety rzadko mu się udawało. Gra obu drużyn odzwierciedlała ich miejsce w tabeli.

Wynik niespodziewanie zmienił się w 75. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Furmana, obrońcy wybili piłkę zza pole karne. Jeden z zawodników Wisły uderzył z dystansu, a Jan Sobociński wybił piłkę przed siebie. Przejął ją Giorgi Merebashvili i płaskim strzałem przy słupku nie dał żadnych szans Kołbie. To kolejna, chyba piąta, bramka w tym sezonie stracona przez ŁKS w podobny sposób. Niepilnowany przez nikogo zawodnik rywala oddaje strzał tuż sprzed pola karnego, a ten znajduje drogę do siatki.


Łodzianie w końcówce spotkania całkowicie się pogubili. Nie potrafili stworzyć żadnej akcji, a wciąż popełniali błędy w obronie.


Gospodarze mieli dwie okazje. Wpierw uderzenie głową Ricardinho wybronił Kołba, a następnie zatrzymał Jarosława Fojuta. Łodzianie tylko się przyglądali, jak piłkarze Wisły oddają strzały. ŁKS zagrał słabo, nie przypominał zespołu, który cieszył się grą w pierwszych dwóch meczach. Stylu nikt w klubie nie chce zmieniać, ale ten styl przyniósł drużynie cztery punkty w siedmiu kolejkach!



Wisła Płock – ŁKS Łódź 2:1 (1:1)
Bramki:
Kuświk 3., Merebaszwili 75. – Sekulski 18.
ŁKS: Kołba – Grzesik, Juraszek, Sobociński, Rozmus – Piątek – Bryła (67. Pirulo), Guima (75. Wolski), Kalinkowski (79. Kujawa), Ramirez – Sekulski.

Fot. PKO BP Ekstraklasa



DODAJ KOMENTARZ: