Widzew stracił dwa punkty. Tylko remis z Garbarnią

Sobota, 14 września 2019


Piłkarze Widzewa po raz drugi w tym sezonie nie zdobyli kompletu punktów przed własną publicznością. Po remisie 2:2 z Górnikiem Łęczna w 5. kolejce, tym razem zremisowali 1:1 z Garbarnią Kraków.



W spotkaniu z Garbarnią piłkarze Widzewa grali o trzecie zwycięstwo z rzędu. Trener Marcin Kaczmarek wystawił identyczny skład, jak w wygranych spotkaniach ze Stalą Rzeszów i Legionovią. Skoro wyniki są, nie ma co kombinować. Pokazała to pierwsza połowa spotkania. Łodzianie byli zespołem groźniejszym, tworzącym więcej okazji, ale też nieskutecznym. Sytuacji było sporo, gola żadnego.

Ze strony Widzewa wynik otworzyć próbował Łukasz Kosakiewicz, został jednak zablokowany w polu karnym. W 32. minucie niezłą okazję miał Konrad Gutowski, lecz piłka po jego uderzeniu poszybowała nad poprzeczką. Kilka chwil później na strzał z dystansu zdecydował się Mateusz Możdżeń. Pomocnik dobrze przymierzył, ale do szczęścia zabrakło centymetrów. Futbolówka trafiła w słupek.

Goście nie skupiali się wyłącznie na bronieniu dostępu do własnego pola karnego, ale ich akcje nie przynosiły większego zagrożenia. Do przerwy był więc wynik bezbramkowy, choć na 1:0 mógł trafić pod koniec pierwszej odsłony Marcin Robak. Jego główka była jednak niecelna.



Po zmianie stron kolejny słupek dla Widzewa. Tym razem po strzale Daniela Tanżyny. W 56. minucie łodzianie w końcu trafili do siatki Garbarni. Chwilę wcześniej w szesnastce zespołu z Krakowa faulowany był Robak. Napastnik sam wymierzył sprawiedliwość, zdobywając siódmą bramkę w tym sezonie w rozgrywkach drugiej ligi.


Piłkarze Widzewa szybko jednak roztrwonili przewagę. W 61. minucie, po błędzie Kosakiewicza, piłka trafiła do Kamila Kuczaka, który bez problemu pokonał Wojciecha Pawłowskiego. Łodzianie chcieli jak najszybciej objąć kolejne prowadzenie, jednak próby Gutowskiego były nieskuteczne.


W 77. minucie powinno być 2:1 dla gospodarzy. Po akcji rezerwowego Adama Radwańskiego i Kosakiewicza, piłka trafiła pod nogi do Robaka. Doświadczony napastnik spudłował z kilku metrów. Garbarnia również dążyła do zmiany wyniku, nieźle – poza małymi wyjątkami, spisywała się jednak defensywa Widzewa.

Na dziesięć minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry na boisku zameldował się Przemysław Kita. W pierwszym kontakcie z piłką poturbował rywala. Grzegorz Marszalik wykorzystał okazję do dłuższego „wypoczynku” na murawie, dając tym samym znak, że goście będą zadowoleni z remisu w Łodzi. W 85. minucie Widzew miał kolejną niezłą okazję, niestety zmarnowaną. Rafał Wolsztyński fatalnie wykonał rzut wolny z około szesnastego metra. Za chwilę nie było go już na boisku. Pojawił się natomiast Michael Ameyaw.

Łodzianie w końcówce przycisnęli, spychając Garbarnię do głębokiej defensywy. Mieli jednak problemy z celnością podań, tak jak Sebastian Zieleniecki, próbujący długim podaniem uruchomić napastników. Choć arbiter doliczył cztery minuty, gospodarze nic już nie wskórali. Mecz zakończył się remisem 1:1.

Widzew Łódź – Garbarnia Kraków 1:1 (0:0)

Bramki:
Robak 56.-karny – Kuczak 61.

Widzew: Pawłowski – Kosakiewicz, Tanżyna, Zieleniecki, Pięczek – Mąka (80. Kita), Poczobut, Możdżeń (70. Radwański), Gutowski – Wolsztyński (86. Ameyaw), Robak.

Fot. Widzew Łódź



DODAJ KOMENTARZ: