ŁKS bez zwycięstwa u siebie – Arka bez punktu na wyjeździe. Mecz na przełamanie

Piątek, 20 września 2019


To niezwykle ważny pojedynek dla obu zespołów. ŁKS po niezłym początku sezonu przegrywa mecz za meczem – łącznie sześć. Arka z kolei jest całkowicie bezradna poza Gdynią – cztery porażki. Łodzianie zajmują obecnie ostatnie miejsce w tabeli, a ich sobotni rywal jest lepszy o jedną pozycję. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 15.



Historia bezpośrednich meczów pomiędzy tymi dwoma drużynami jest mało istotna. Liczy się tu i teraz. A obecny dorobek obu zespołów jest tak słaby, że zajmują dwa ostatnie miejsca w ekstraklasie. ŁKS przegrał sześć ostatnich spotkań. Nawet jeśli, tak jak w Szczecinie, łodzianie rozegrają niezłe zawody w defensywie, to i tak przydarzy im się błąd – tym razem złe zachowanie piłkarzy w murze – który pozbawia ich zdobyczy punktowej. – Nie straciłem wiary w drużynę i jestem przekonany, że możemy wyjść z tych opresji obronną ręką. Musimy poprzez dobrą grę nabrać pewności i w ten sposób odwrócić tę złą kartę. Na pewno w meczu z Arką nie będziemy się tylko bronić, licząc przy tym na łut szczęścia – powiedział na konferencji prasowej Kazimierz Moskal.

Łodzianie w tym sezonie tylko w inauguracyjnym meczu z Lechią (0:0) nie stracili bramki. Trener ŁKS zapowiedział, że przeciwko zespołowi z Gdyni w bramce zobaczymy doświadczonego Arkadiusza Malarza. – Liczę, że dzięki Arkowi w końcu zagramy na zero z tyłu. Nie po to go ściągnęliśmy, żeby siedział na ławce. Oczywiście wiemy, że ostatnio był bez klubu i nie bronił, ale właśnie dlatego potrzebowaliśmy tygodnia, żeby zobaczyć w jakiej jest dyspozycji. Jeśli nic się nie wydarzy, to Arek będzie w bramce – podkreślił Moskal.

Arka również ma swoje problemy. O ile u siebie potrafi punktować, to na obcych boiskach wszystko dostaje w łeb. Cztery porażki, bilans bramkowy 1-9! – Poziom mobilizacji i przygotowania, bez względu czy poprzedzają mecz u siebie czy na wyjeździe, są takie same, tymczasem na obcych stadionach gramy po prostu słabo. I nie potrafię znaleźć odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się dzieje, że przed naszymi kibicami wyglądamy zupełnie inaczej, a na wyjazdach wyglądamy jak wyglądamy – stwierdził w rozmowie z Arka.TV Adam Marciniak.

Przyjazd na stadion przy al. Unii to dla obrońcy podróż sentymentalna. Marciniak jest wychowankiem ŁKS, w którym wiosną 2007 roku debiutował na szczeblu ekstraklasy. – ŁKS to klub, w którym się wychowałem, któremu kibicowałem. Sentymenty są jednak tylko poza boiskiem. Na boisku liczy się Arka i wygrana w Łodzi – podkreśla obrońca.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ: