Kompromitujący występ ŁKS z Arką. Siódma porażka z rzędu!

Sobota, 21 września 2019


Miała być przełamana zła passa, ale tak się nie stało. ŁKS w starciu z przedostatnią w tabeli Arką zaprezentował się fatalnie. Poległ 1:4. To już siódma porażka z rzędu łódzkiej drużyny.



Działacze i trenerzy ŁKS po każdej z porażek podkreślali, że zespół nie zmieni swojego stylu gry. Dotrzymują słowa. Łodzianie po raz kolejny zaprezentowali się fatalnie. Goście obnażyli wszystkie braki beniaminka strzelając cztery gole. Kompromitująco wypadła przede wszystkim defensywa. Arka, która w tym sezonie na wyjeździe doznała czterech porażek, zdobywając w nich cztery bramki, w Łodzi – na tle zawodników ŁKS – zaprezentowała się jak dojrzała drużyna, a wręcz jak zespół z czołówki.

O grze ekipy prowadzonej przez Kazimierza Moskala w pierwszej części meczu nie można napisać zbyt wielu pozytywnych słów. Starał się Dani Ramirez – dwa groźne uderzenia, a piłka po uderzeniu z dystansu Pirulo trafiła w poprzeczkę. ŁKS bramki nie zdobył, stracił natomiast dwie. Z tak grającą defensywą łodzianie nie mają czego szukać na poziomie ekstraklasy. Zawodnicy Arki, gdy tylko przyspieszyli, tworzyli groźne okazje. Dwie z nich wykorzystał Davit Skhirtladze. Za pierwszym razem trafił z jedenastego metra, po interwencji Arkadiusza Malarza. Drugiego gola poprzedziła składna akcja gości. Piłkarze gospodarzy tylko się przyglądali.



Po zmianie stron nadzieję na przynajmniej jeden punkt dało trafienie Rafała Kujawy. W pole karne gości wpadł Jan Grzesik. Piłka po interwencji obrońcy trafiła pod nogi stojącego na siódmym metrze napastnika. Pierwsze uderzenie Kujawy Pavels Steinbors obronił, ale wobec dobitki był już bezradny. Sześć minut później goście z Gdyni strzelili jednak trzeciego gola. Skhirtladze zagrał na lewej stronie boiska do Jakuba Wawszczyka ten wycofał piłkę do nadbiegającego Michała Nalepy. Malarz próbował interweniować, ale nie sięgnął futbolówki, która zatrzymała się w siatce. To była kolejna beznadziejna postawa piłkarzy ŁKS w defensywie. Sześciu piłkarzy nie potrafiło powstrzymać dwóch zawodników gości. Kolejna akcja Arki zakończyła się czwartym trafieniem. Maciej Jankowski znalazł się w sytuacji sam na sam z Malarzem i zrobiło się 1:4.


Łodzianie z meczu na mecz grają coraz gorzej. Kilka dni temu prezes Tomasz Salski zapowiedział, że zmiana trenera nie wchodzi w grę. – Nawet jeśli spadniemy z ekstraklasy, to wrócimy z trenerem Moskalem u steru – stwierdził na antenie telewizji "Toya". Pytanie brzmi, czy za serię porażek odpowiada jedynie Kazimierz Moskal? Letnie transfery nie poprawiły jakości gry drużyny. Kilku pozyskanych osłabia czwartoligowe rezerwy, a wystawiani na siłę obcokrajowcy prezentują drugoligowy poziom. Zapomniano wzmocnić obronę i atak. Oddając bez żalu do Stali Mielec Lukasa Bielaka osłabiono pomoc. ŁKS to obecnie najsłabsza drużyna ekstraklasy i trzeba się z tym pogodzić...

ŁKS Łódź – Arka Gdynia 1:4 (0:2)

Bramki:
Kujawa 52. – Skhirtladze 21., 43., Nalepa 58., Jankowski 72.

ŁKS: Malarz – Grzesik, Juraszek, Sobociński, Bogusz – Pirulo, Piątek, Guima (81. Srnić), (46. Trąbka), Ramirez (81. Pyrdoł) – Kujawa.

Fot. Arka Gdynia



DODAJ KOMENTARZ: