Widzew lepszy od wicelidera ekstraklasy! Łodzianie w kolejnej rundzie PP

Wtorek, 24 września 2019


We wtorek na stadionie przy al. Piłsudskiego piłkarze Widzewa zmierzyli się w 1/32 finału rozgrywek o Puchar Polski ze Śląskiem Wrocław. Łodzianie bardzo dobrze zaprezentowali się na tle wicelidera ekstraklasy. Po golach Marcina Robaka wygrali 2:0 i przeszli do kolejnej rundy.



Śląsk to jedyny zespół ekstraklasy, który w tym sezonie nie doznał porażki. W Łodzi zespół z Wrocławia zagrał rezerwowym składem. Z szalonego meczu z Zagłębiem Lubin (4:4) na placu od pierwszego gwizdka arbitra pojawiło się dwóch piłkarzy: Erik Exposito i Jakub Łabojko. – Jesteśmy równie mocno skoncentrowani przed Pucharem Polski, jak przed meczami w ekstraklasie. Przygotowujemy się tak samo. Mieliśmy analizę gry Widzewa i w Łodzi chcemy zagrać z takim samym pragnieniem zwycięstwa jak w lidze. Wiem, że Widzew to w Polsce sławny klub, z bogatą historią. Rozumiem również sporą rywalizację między naszymi klubami i kibicami. To będzie dla nas wymagający mecz, jednak chcemy się przygotować tak, aby zrobić dobrą robotę i awansować – mówił przed spotkaniem trener gości Vitezslav Lavicka.

Początek meczu to dośrodkowanie Marcina Robaka w pole karne Śląska, rzut wolny gości i… przerwa w grze. Wszystko przez zachowanie kiboli z Wrocławia, którzy odpalili pirotechnikę i próbowali sforsować bramy oddzielające sektory. Interweniowała policja. Przerwa trwała kilka minut.



Spotkanie w pierwszej połowie miało wyrównany przebieg. Obie drużyny atakowały, ale stworzyły niewiele dobrych okazji bramkowych. W 21. minucie Damian Gąska uderzył obok słupka, a w odpowiedzi Daniel Mąka nad poprzeczką. Bramkarze nie musieli zbyt wiele razy interweniować. W 31. minucie goście mieli najlepszą szansę na zmianę rezultatu. Po dośrodkowaniu Kamila Dankowskiego strzelał głową Gąska, świetną interwencją popisał się Wojciech Pawłowski.

W 40. minucie, po dośrodkowaniu Mąki, jeden z zawodników Śląska dotknął piłkę ręką w swojej szesnastce. Arbiter Wojciech Myś podyktował rzut karny dla Widzewa. Po analizie VAR cofnął jednak swoją decyzję. Pierwszą połowę zakończyły niecelne strzały Mateusza Możdżenia i Piotra Celebana.


Na początku drugiej odsłony nie działo się zbyt wiele ciekawego. Dużo było walki, starć, mało sytuacji. Bardziej aktywni byli piłkarze Widzewa, ale Daniel Kajzer nie musiał interweniować. Nieźle prezentował się Konrad Gutowski, do momentu, kiedy pozostawało mu ostatnie podanie. Te nie wychodziły pomocnikowi najlepiej. Śląsk dopiero po 10. minutach przedarł się pod pole karne Widzewa. Po podaniu Gąski strzelał Exposito, przeniósł jednak piłkę nad poprzeczką. W 57. minucie znakomicie spisał się Pawłowski, który wybronił uderzenie głową Exposito. Było groźnie. Chwilę później łodzianie wykonywali kilka stałych fragmentów gry, nie zagrozili jednak poważniej bramce Śląska. W 74. minucie Kordas zacentrował w pole karne gości, Kajzer piąstkował, a piłka trafiła pod nogi Gutowskiego, który strzelił nad poprzeczką. Cztery minuty później świetną okazję miał Robert Pich, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Pawłowskim. Golkiper Widzewa wygrał ten pojedynek.


W 85. minucie łodzianie objęli prowadzenie. Przemysław Kita wykorzystał gapiostwo defensorów Śląska i zagrał do Robaka. Wydawało się, że Mariusz Pawelec dobrze interweniował, ale piłka trafiła do Gutowskiego, który oddał strzał. Piłka odbiła się jeszcze od biodra Robaka, który skierował ją do siatki. Goście próbowali odmienić losy spotkania. Nie pomógł im w tym Pawelec. Obrońca w 90. minucie ujrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i wyleciał z boiska. W 93. minucie łodzianie, po szybkiej kontrze, mieli rzut karny. Do piłki podszedł faulowany Robak i ustalił wynik meczu. Widzew rozegrał dobre spotkanie i awansował do kolejnej rundy rozgrywek o PP.


Widzew Łódź – Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)

Bramki:
Robak 85., Robak 90+5-karny.

Widzew: Pawłowski – Turzyniecki, Tanżyna, Zieleniecki, Kordas (81. Rudol) – Mąka (77. Mandiangu), Możdżeń (72. Radwański), Poczobut, Gutowski – Kita, Robak.


Fot. Widzew Łódź



DODAJ KOMENTARZ: