Koncert Rafała Kujawy. ŁKS rozbił Koronę Kielce

Niedziela, 06 października 2019


Piłkarze ŁKS pokonali przed własną publicznością Koronę Kielce 4:1. Trzy bramki dla gospodarzy zdobył Rafał Kujawa, dla którego jest to pierwszy hat-trick w karierze na poziomie ekstraklasy. Gościom nie pomógł nawet arbiter, który w pierwszej połowie podarował im rzut karny.



Po Arce Gdynia (1:4) kolejnym rywalem, którego podejmował na obiekcie przy al. Unii Lubelskiej zespół ŁKS była Korona. Drużyna, która w tym sezonie odniosła zaledwie dwa zwycięstwa i zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Trener Kazimierz Moskal nie bał się na to spotkanie wystawić w pierwszym składzie dwóch młodzieżowców: Jana Sobocińskiego i Piotra Pyrdoła. W wyjściowej jedenastce znalazł się także Michał Trąbka, a także rekonwalescent Adrian Klimczak.



Mecz od pierwszej minuty toczył się pod dyktando gospodarzy. Łodzianie długo rozgrywali piłkę, starali się tworzyć sytuacje bramkowe, a goście ograniczali się jedynie do kontr. Korona wyglądała słabiutko i wydawało się, że jest to doskonały rywal do przerwania fatalnej serii ośmiu porażek z rzędu w rozgrywkach ligowych. Zawodnicy ŁKS posiadali inicjatywę, ale niewiele z niej wynikało. Przez pierwszy kwadrans bramkarz Korony Marek Kozioł nie miał zbyt wiele pracy. Arkadiusz Malarz nie miał jej w ogóle. Nie było to porywające widowisko.


Piłkarze obu zespołów nie potrafili stworzyć sytuacji, zaczęli więc faulować. Mecz się zaostrzył, a Adnan Kovacević strzałem z połowy boiska próbował rozweselić publiczność.


W końcu kibice ŁKS doczekali się gola. W 27. minucie na listę strzelców wpisał się Rafał Kujawa, finalizując składną akcję. Dani Ramirez zagrał głową do Trąbkim ten dośrodkował w pole karne Korony. Piłkę trącił ponownie Ramirez, a ta trafiła do napastnika, który z bliska nie dał żadnych szans golkiperowi gości. Minęły dwie minuty, a gospodarze prowadzili już 2:0. Ponownie na listę strzelców wpisał się Kujawa, wykorzystując podanie od Pyrdoła, który jednym zwodem oszukał dwóch rywali.


Na dziesięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy zespół z Kielc mógł zdobyć kontaktową bramkę. Daniel Dziwniel dośrodkował na głowę niepilnowanego Milana Radina, ale świetną interwencją popisał się Malarz. W 41. minucie arbiter Bartosz Frankowski podyktował jedenastkę dla gości, za rękę w szesnastce ŁKS Piotra Pyrdoła. Wcześniej jednak na pozycji spalonej był Michał Żyro, czego sędzie nie doparzył się korzystając z systemu VAR. Kovacević pokonał Malarza, a w internecie rozgorzała dyskusja o tej sytuacji.














Druga odsłona rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, od niedokładnych zagrań. Jako pierwsi nerwy opanowali łodzianie, co zakończyło się trzecim trafieniem. Jan Grzesik wykorzystał zagranie z rzutu wolnego Daniego Ramireza, uprzedził obrońców i strzałem głową dał ŁKS dwubramkowe prowadzenie. Kozioł nawet się nie ruszył. W. 63. minucie do siatki trafił Żyro, ale tym razem arbiter odgwizdał pozycję spaloną pomocnika Korony.


W 64. minucie przed szansą stanął Pyrdol, ale Kozioł zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Łodzianie na tle Korony prezentowali się bardzo dobrze, co udokumentowali zdobyciem czwartej bramki. Kujawa zabawił się z obrońcami rywala, uderzył precyzyjnie zza pola karnego, a piłka wpadła do siatki tuż przy słupku.

Korona próbowała zmienić niekorzystny wynik, ale Żyro co chwila znajdował się na pozycji spalonej, czym chyba pobił rekord ekstraklasy. Łodzianie lepiej radzili sobie z defensywą. Mogło być 5:1, jednak wpierw Kozioł obronił uderzenie Guimy, a dobitka Grzesika trafiła w boczną siatkę. ŁKS wygrał zasłużenie, będąc zdecydowanie lepszym zespołem od Korony. Nadzieja jeszcze nie umarła. Przy takiej grze i skuteczności można spokojnie powalczyć o utrzymanie ekstraklasy dla Łodzi.


ŁKS Łódź – Korona Kielce 4:1 (2:1)

Bramki:
Kujawa 27., 29., 66. Grzesik 59. – Kovacević 41.-karny.

ŁKS: Malarz – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Klimczak – Pyrdoł (87. Bryła), Trąbka (60. Piątek), Srnić, Guima, Ramirez (81. Pirulo) – Kujawa.

Fot. ŁKS Łódź



DODAJ KOMENTARZ: