Dobrze do przerwy, słabo po zmianie stron. Jagiellonia – ŁKS 2:0

Niedziela, 03 listopada 2019


Piłkarze ŁKS w Białymstoku rozegrali niezłe 45. minut. Do przerwy łodzianie mogli zdobyć przynajmniej jedną bramkę. Po zmianie stron gra gości się posypała. Gospodarze wykorzystali proste błędy w defensywie i pewnie wygrali 2:0.



Zespół ŁKS pojechał do Białegostoku z nadzieją na podtrzymanie dobrej passy. Łodzianie w trzech ligowych meczach zdobyli siedem punktów. – Październik był dla nas zdecydowanie lepszy od wcześniejszych dwóch miesięcy. Będziemy to chcieli podtrzymać i nie jest ważne, że gramy na wyjeździe i z dobrym zespołem lekko podrażnionym ostatnią porażką – powiedział przed spotkaniem trener Kazimierz Moskal. Białostocczanie do pojedynku z beniaminkiem przystępowali podrażnieni porażką z Wisłą w Płocku (1:3). – Musimy zacząć regularnie punktować, bo jak długo można liczyć na to, że ktoś się potknie lub przegra. Nie możemy ciągle tłumaczyć się brakiem szczęścia i skuteczności. W niedzielę musimy zgarnąć trzy punkty, aby nadal mieć kontakt z czołówką i skracać dystans do drużyn przed nam – podkreślił szkoleniowiec gospodarzy Ireneusz Mamrot.



Starcie w Białymstoku mogło dla ŁKS rozpocząć się znakomicie. Po akcji Piotra Pyrdoła przed szansą na zdobycie bramki stanął w drugiej minucie Dani Ramirez. Pierwszy strzał pomocnika obronił Damian Węglarz, a poprawka była niecelna. W początkowej fazie meczu to łodzianie byli stroną przeważającą. Gospodarze, jakby nieco zaskoczeni, przyglądali się co zrobią rywale z Łodzi. Z czasem gospodarze przejęli inicjatywę, ale niewiele z niej wynikało. Nieźle spisywała się defensywa beniaminka, uniemożliwiając przeciwnikom skonstruowanie groźnych akcji. Ta sztuka udała się dopiero w 16. minucie. Patryk Klimala znalazł się w sytuacji sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. Napastnik uderzył tuż obok prawego słupka bramki ŁKS. W odpowiedzi Węglarza postraszył Ramirez, ten jednak zdołał obronić uderzenie zawodnika gości. Przed oddaniem strzału Hiszpan w ś∑ietnym stylu ograł dwóch piłkarzy Jagiellonii.






W 29. minucie kolejna sytuacja dla ŁKS. Po zagraniu Michała Trąbki uderzał Pyrdoł, tuż obok spojenia słupka z poprzeczką. Kilkanaście sekund później akcja przeniosła się pod pole karne ŁKS. Malarz z łatwością poradził sobie ze strzałem Klimali. Mecz prowadzony był w szybkim tempie, było w nim dużo ciekawych zagrań i mógł się podobać. Łodzianie rozgrywali niezłe zawody.


W 34. minucie łodzianie po raz kolejny w natarciu. Pierwsze próba Trąbki zatrzymała się na słupku, a dobitka była niecelna.


Białostocczanie nie pozostawali dłużni. Uderzał Juan Camara, świetnie interweniował Malarz. Bramkarza ŁK Spróbował ponownie pokonać Klimala, piłka po strzale głową poszybowała obok słupka. Podobnie Jesus Imaz. Pierwsza połowa była fantastycznym widowiskiem. W zespole gości najsłabiej prezentował się Guima, pozostali zawodnicy pokazali, że o kryzysie nikt już nie pamięta. Kibice w komentarzach na Twitterze tak wyrażali swoją opinię o pierwszej połowie.










W 42. minucie arbiter Paweł Gil podyktował jedenastkę dla Jagiellonii, po przewinieniu Maksymiliana Rozwandowicza. Ostatecznie po analizie VAR zmienił zdanie, dopatrując się wcześniej pozycji spalonej u zawodnika gospodarzy.


Na przerwę zespoły schodziły przy wyniku bezbramkowych, choć sytuacji było tak dużo, że obie drużyny mogły strzelić przynajmniej po jednym golu.






Początek drugiej połowy nie odbiegał poziomem od pierwszej części, mniej było jednak klarownych sytuacji. Taką miał dopiero w 58. minucie Bartosz Kwiecień, ale spudłował. Dwie minuty później, za kwestionowanie decyzji arbitra, żółtą kartką ukarany został… trener Moskal.


Po zmianie stron Jagiellonia była aktywniejszym zespołem. Łodzianie nie byli już tak groźni, rzadko zapędzali się w okolice pola karnego miejscowych, skupiając się bardziej na defensywie. To się zemściło. W 65. Malarza pokonał uderzeniem głową Kwiecień, wykorzystując dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego. W 78. minucie ŁKS stracił szanse na korzystny wynik. Błąd Jana Sobocińskiego wykorzystał Imaz. Zagrał do Klimali, a piłka, mimo interwencji Malarza, wpadła do siatki.


ŁKS próbował odmienić losy spotkania. W 81. minucie Ramirez oddał strzał z ostrego kąta, ale Węglarz nie dał się zaskoczyć. Łodzianie mecz kończyli w osłabieniu. W 90. minucie drugą żółtą kartkę ujrzał Rozwandowicz. Beniaminek z Łodzi w Białymstoku nieźle zaprezentował się do przerwy. Po zmianie stron była to już jednak zupełnie inna drużyna. Jagiellonia wygrała zasłużenie.


Jagiellonia Białystok – ŁKS Łódź 2:0 (0:0)

Bramki:
Kwiecień 65., Klimala 78.

ŁKS: Malarz – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Klimczak – Ramirez, Srnić – Guima, Trąbka (66. Wolski), Pyrdoł (76. Pirulo) – Sekulski (77. Kujawa).



DODAJ KOMENTARZ: