W meczu na szczycie Widzew przegrał z Resovią

Niedziela, 03 listopada 2019


Piłkarze Widzewa przegrali pierwsze spotkanie w tym sezonie ligowym na własnym obiekcie. Łodzianie ulegli u siebie Resovii 0:1 i spadli na czwartą pozycję w tabeli.



Obie drużyny przed rozpoczęciem 16. kolejki znajdowały się odpowiednio na drugim i pierwszym miejscu z takim samym dorobkiem punktowym. W tygodniu zarówno Widzew, jak i Resovia pożegnały się z rozgrywkami o Puchar Polski. Łodzianie po świetnym widowisku ulegli Legii Warszawa 2:3, natomiast goście niedzielnego spotkania zostali rozbici u siebie przez Lecha Poznań 0:4. – Emocje po meczu z Legią już opadły, choć oczywiście było to niezwykle ważne wydarzenie dla widzewskiej społeczności. Szkoda, że nie wyszliśmy z niego zwycięsko. Jesteśmy optymistycznie nastawieni do meczu z Resovią. To my powinniśmy prowadzić grę, kreować więcej sytuacji. Podejrzewam, że Resovia będzie ukierunkowana na szybkie kontrataki, bo to mają świetnie opracowane – stwierdził przed ligowym meczem trener gospodarzy Marcin Kaczmarek.



Spotkanie czołowych zespołów drugiej ligi rozpoczęło się ospale. Żadna z drużyn nie chciała zaryzykować. Z czasem lepsze wrażenie sprawiali goście. Łodzianie nie wyglądali tak dobrze, jak w starciu z Legią. W 5. minucie padł pierwszy strzał. Uderzał z dystansu Szymon Kaliniec, ale bardzo niecelnie. Zgodnie z przypuszczeniami trenera Kaczmarka Resovia oddała Widzewowi inicjatywę, nastawiając się na kontry. Łodzianie nie potrafili stworzyć żadnej groźniejszej sytuacji, zatrzymując się przed szesnastką gości. Resovia miała więcej szans, ale dobrze spisywał się Wojciech Pawłowski. W 27. minucie bramkarz Widzewa obronił strzała Sergieja Krikuna, a chwilę później uderzenie Daniela Świderskiego. W odpowiedzi strzelał Daniel Tanżyna, ale obok słupka. W końcówce pierwszej odsłony łodzianie domagali się rzutu karnego za faul na Marcinie Robaku, ale arbiter nie zdecydował się użyć gwizdka.




W pierwszej połowie kibice obejrzeli niezłe spotkanie, ale nie widzieli goli. Groźniejsze okazje miał zespół z Rzeszowa, ale łodzianie lepiej prezentowali się w środkowej strefie boiska. Mieli jednak problemy z powstrzymaniem szybkich kontr rywala.




Drugą połowę lepiej rozpoczął Widzew. Niestety zamiast gola, była potrzebna zmiana. W 49. minucie Mąka wbiegł w pole karne Resovii i przy próbie strzału został zablokowany. Pomocnik doznał kontuzji i musiał opuścić boisko. Po przerwie dużo było walki, mało strzałów. Piłkarze szczęścia próbowali uderzeniami z dystansu, większość z nich była niecelna. Próby dośrodkowań również nie przynosiły efektów. W 67. minucie wynik mógł otworzyć Robak. Doświadczony napastnik niewiele się pomylił. Piłka przeleciała tuż obok lewego słupka bramki przyjezdnych.


W 76. minucie łodzianie wykonywali dwa rzuty rożne, ale stałe fragmenty gry w tym meczu nie były najmocniejszą stroną gospodarzy. Dwie minuty później akcja przeniosła się na pole karne Widzewa. Szymon Feret spudłował. Gra gospodarzy szwankowała. Zawodnicy mieli problemy z wymianą kilku celnych podań. Resovia sprawiała lepsze wrażenie. Najbardziej aktwyny w drużynie gospodarzy był Robak, który udzielał się także w defensywie.


W końcówce meczu łodzianie przycisnęli. Długo nie potrafili jednak stworzyć sobie dobrej okazji. Dopiero w 85. minucie miejsce do strzału znalazł Łukasz Kosakiewicz, uderzył wprost w bramkarza Podawał Christopher Mandiangu. Chwilę później spudłował Rafał Wolsztyński. W 88. minucie z dystansu uderzał Adrian Dziubiński, Pawłowski nie miał większych problemów. Minutę później piłkę meczową miał Wolsztyński. Strzał napastnika, po zagraniu Kosakiewicza, obronił Wojciech Daniel.

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry goście objęli prowadzenie. Ręką zagrał jeden z zawodników gości i łodzianie stanęli. Tanżyna zamiast próbować powstrzymać Krykuna, stanął i zabawił się w zawiadowcę. Ten przez nikogo nieatakowany wyłożył piłkę Radosławowi Adamskiemu, który umieścił ją w siatce.






Widzewiacy w końcówce nie schodzili z połowy Resovii. Nic nie wskórali i przegrali pierwsze spotkanie w tym sezonie na własnym obiekcie.


Widzew Łódź – Resovia Rzeszów 0:1 (0:0)

Bramka:
Adamski 90+1

Widzew: Pawłowski – Kosakiewicz, Rudol, Tanżyna, Kordas – Mąka (49. Mandiangu), Możdżeń, Poczobut, Gutowski (62. Ameyaw), Kita (74. Wolsztyński), Robak.

Fot. Widzew Łódź



DODAJ KOMENTARZ: