Kazimierz Moskal: Rozegraliśmy coś słabego i nie wiem, co to było

Piątek, 08 listopada 2019


Piłkarze ŁKS rozegrali ze Śląskiem bardzo słabe spotkanie. Łodzianie praktycznie nie zagrażali bramce rywala, a sami popełnili w defensywie kilka błędów. Goście wygrali 1:0, po samobójczym trafieniu Jana Sobocińskiego.



Na pomeczowej konferencji trener ŁKS nie krył rozczarowania zarówno wynikiem, jak i postawą zawodników. – Takie porażki bardzo mnie bolą. To nie był mecz piłkarski w naszym wykonaniu. Rozegraliśmy coś słabego i nie wiem, co to było. Naszym największym problemem była ta okrągła kula, która gdzieś latała po boisku. Mieliśmy z tym duży kłopot – powiedział Kazimierz Moskal.

Śląsk prowadził od 13. minuty. Gospodarze nie mieli tak naprawdę żadnych atutów, by odwrócić losy spotkania. – Strzeliliśmy sobie samobójczą bramkę, a potem było gorzej. Graliśmy tylko wszerz albo do tyłu. Śląsk stanął wyżej, a my nie mając pewności baliśmy się wziąć piłkę i rozegrać. Jestem mocno zniesmaczony tym występem. Ciężko było patrzeć na to, jak w ciągu sześciu dni zawodnicy zapomnieli, jak się gra w piłkę – ocenił Moskal.

Szkoleniowiec przyznał, że pod nieobecność pauzującego za kartki Maksymiliana Rozwandowicza, powierzył opaskę kapitańską Sobocińskiemu. – Może za bardzo obciążyłem go odpowiedzialnością i przez to był zbyt spięty – stwierdził Moskal.

Z kolei trener Śląska chwalił swój zespół. – To była dobra robota moich piłkarzy. O naszym sukcesie zdecydowała organizacja gry i aktywność. Zaangażowanie obu zespołów było bardzo duże. Wiedzieliśmy, jak ważny był to mecz dla nas, ale także dla ŁKS. Zawodnicy walczyli na murawie o każdą piłkę. Jesteśmy zadowoleni z trzech punktów, gry na zero z tyłu i serii trzech wygranych meczów – powiedział Vitezslav Lavicka.

Fot. ŁKS Łódź



DODAJ KOMENTARZ: