Przy al. Unii wszyscy wierzą w szczęśliwe zakończenie

Wtorek, 13 czerwca 2017


Złota rybka, według bohatera filmu „Pamięć złotej rybki”, ma trzysekundową pamięć. Dzięki temu co chwilę z entuzjazmem zaczyna życie na nowo. Lot piłki w Elblągu trwał o sekundę dłużej, mocno komplikując sytuację zespołu ŁKS.



W rundzie wiosennej zespół ŁKS stracił w głupi sposób kilka punktów, szczególnie występując w roli gospodarza: MKS Ełk (1:2), Sokół Ostróda (1:1), rezerwy Jagiellonii Białystok (0:1). Te wpadki mogłyby zostać niezauważone i być mało istotne, gdyby nie koszmarna druga połowa meczu z Concordią (3:3). Łodzianie stracili w niej dwie bramki mimo przewagi jednego piłkarza, ostatnią przez niefrasobliwość w defensywie w doliczonym czasie gry. Remis z zespołem z dolnych rejonów tabeli, mimo późniejszej serii zwycięstw, może zniweczyć wysiłek całego sezonu.

W ostatniej kolejce nie wszystko zależeć będzie od ŁKS. Punkt straty do Drwęcy powoduje, że nie tylko trzeba pokonać Ursus w Warszawie, ale również nasłuchiwać wieści z Tomaszowa Mazowieckiego. – Na pewno nie weźmiemy telefonów na ławkę rezerwowych, by kontrolować to, co dzieje się w spotkaniu Lechii z Drwęcą. O wyniku dowiemy się po zakończeniu naszego meczu, który musimy wygrać. Wierzymy, że wiadomości będą dla nas bardzo dobre – mówi Kamil Rozmus.

Przy al. Unii nikt nie traci nadziei, że Lechia odbierze punkty liderowi. – W środę walczymy o zwycięstwo. Mam nadzieję, że w końcowym rozrachunku to my będziemy na pierwszym miejscu tabeli – stwierdził w rozmowie z oficjalną stroną klubu Przemysław Kocot. Wszystko będzie jasne około godziny 19:00...


Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj