Ławka rezerwowych to nie jest miejsce dla Mateusza Gamrota

Piątek, 04 sierpnia 2017


Mając w kadrze zawodnika o takich umiejętnościach, należy do maksimum wykorzystywać jego potencjał. W ciągu kilku minut meczu z ROW 1964 Rybnik Mateusz Gamrot udowodnił, że jego miejsce jest na boisku, a nie na ławce rezerwowych. Nawet, jeśli ta ma bardzo wygodne siedziska.



Postawa zespołu ŁKS, w pierwszym spotkaniu tego sezonu, nie rozczarowała, była jednak daleka od oczekiwań. Przede wszystkim zespół grał zbyt statycznie, co pozwalało rywalowi na spokojne odpieranie ataków. Goście z Rybnika problemy mieli w końcowej fazie meczu, gdy na boisku pojawił się rezerwowy Mateusz Gamrot. – Z pewnością rozruszał naszą grę – przyznaje Tomasz Margol.

W końcowych dziesięciu minutach meczu, za sprawą rezerwowego, ŁKS zrobił więcej zamieszania pod bramką rywala, niż w ciągu wcześniejszych minut. Tym samym zaprzeczył teorii głoszonej przez Tomasza Cebulę. Były piłkarz klubu z al. Unii twierdził, że w kwadrans, to nie da się dobrze przejrzeć w lustrze.

Dynamiczny, mający smykałkę do kombinacyjnej gry zawodnik, wydaje się być znakomitym partnerem na środku pomocy dla Filipa Burkhardta. Trenerzy łódzkiej drużyny, w sobotnim spotkaniu z Gwardią Koszalin (godz. 17), powinni zaryzykować, stawiając na ten duet. Chociaż wydaje się, że to żadne ryzyko.

Starcie beniaminków zapowiada się niezwykle interesująco. Gwardia na inaugurację rozgrywek II ligi niespodziewanie pokonała na wyjeździe Znicz Pruszków 2-1. – To dla nas wymarzony początek. Sami nie wiemy, jak ta druga liga będzie wyglądała, dopiero się jej uczymy. Nie było nas na tym poziomie ponad dwadzieścia lat. Zwycięstwo w Pruszkowie da nam kopa na dalszą część rozgrywek – powiedział po spotkaniu trener Tadeusz Żakieta.

Zespół ŁKS na pewno stać na zwycięstwo w tym meczu. Musi jednak zagrać zdecydowanie szybciej, niż przeciwko drużynie z Rybnika. Piłkarzem, który rozrusza zespół i da mu odpowiednie przyspieszenie, jest właśnie Gamrot. Niewykluczone, że szkoleniowcy będą w końcu mieli do dyspozycji Krystiana Pieczarę. On także potrafi rozruszać towarzystwo. Choć bardziej prawdopodobne wydaje się, że napastnik będzie miał ku temu okazję, dopiero od trzeciej kolejki.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj