Kołba nie tylko dobrze broni – czasem potrafi zaszaleć

Niedziela, 06 sierpnia 2017


Kilkanaście lat temu Bogusława Wyparło od Macieja Terleckiego odciągało dwóch zawodników ŁKS. W meczu z Gwardią Koszalin żaden z piłkarzy łódzkiego klubu nie zdążył powstrzymać Michała Kołby. Na szczęście dla niego arbiter był dość wyrozumiały.



Na dwadzieścia minut przed zakończeniem spotkania, za bramką ŁKS doszło do starcia Kołby z piłkarzem gości. Radosław Mikołajczak trafił kapitana łódzkiej drużyny butem w głowę, w rewanżu ten popchnął go na siatkę. Wydawało się, że decyzja arbitra Mateusza Bielawskiego może być jedna – czerwona kartka dla piłkarza ŁKS. – Na pewno trochę mnie poniosło. Chyba pierwszy raz w życiu miałem taką sytuację. Nie było to zbyt mądre. Całe szczęście, że skończyło się to tylko żółtą kartką. Mam nadzieję, że zdarzyło mi się to ostatni raz – stwierdził Kołba.

Kapitan ŁKS w tym sezonie spisuje się znakomicie. W pierwszym meczu z ROW 1964 Rybnik bronił bezbłędnie, podobnie w sobotę przeciwko Gwardii. W dużej mierze dzięki niemu, zespół z al. Unii po stronie strat wciąż ma 0. – Cieszymy się, że w drugiej kolejce zdobyliśmy trzy punkty i wciąż nie straciliśmy bramki. Wiemy w jakim klubie jesteśmy i jakie w stosunku do nas są oczekiwania. Wciąż uczymy się tej ligi, do końca nie wiemy, czego się spodziewać zarówno po sobie, jak i po rywalach. Dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni, że po dwóch meczach mamy cztery punkty. Teraz skupiamy się na kolejnym meczu. Nie chcemy wybiegać w przyszłość, mówić o co będziemy grać. Najważniejsze jest dla nas piątkowe spotkanie z Kluczborkiem. Zrobimy wszystko, żeby wzbogacić się o kolejne trzy punkty – powiedział Kołba.

To nie pierwszy przypadek, kiedy w meczu ligowym bramkarzowi ŁKS puściły nerwy. W maju 2005 roku w spotkaniu z Radomiakiem, zazwyczaj równie spokojny, jak Kołba - Bogusław Wyparło, ruszył w stronę Macieja Terleckiego. W tym przypadku do rękoczynów nie doszło. Bodzio W. został powstrzymany przez kolegów z drużyny.



Fot. Telewizja Toya



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj