„Żenia gol”– ŁKS zdobywa trzy punkty

Piątek, 11 sierpnia 2017


Zapraszam kibiców na mecz, bo myślę, że urządzimy strzelaninę – zapowiadał przed spotkaniem z MKS Kluczbork Filip Burkhardt. Tej fani ŁKS się nie doczekali. Łodzianie strzelili tylko jednego gola, ale dającego kolejne trzy punkty.



O pierwszej połowie, w wykonaniu zawodników ŁKS, nie można napisać nic pozytywnego. Co prawda zaczęło się całkiem obiecująco. W 3 minucie Bartosz Widejko zagrał mocną piłkę w pole karne gości, jednak ta poszybowała nad głową Jewhena Radionowa. Później nastąpił festiwal pomyłek w wykonaniu zawodników gospodarzy. Piłkarze MKS nie musieli się zbytnio wysilać, żeby znaleźć się pod bramką Michała Kołby. Podania otrzymywali od wyjątkowo uprzejmych gospodarzy. Na szczęście żadnego prezentu nie byli w stanie wykorzystać. Łodzianie grali nerwowo nie tylko w defensywie.

Akcji ofensywnych praktycznie nie było, bo być nie mogło. Piłkarze ŁKS grali wolno, niedokładnie, bez jakiegokolwiek pomysłu na wymanewrowanie obrony spadkowicza z pierwszej ligi. Pierwszy strzał na bramkę zespołu z Kluczborka gospodarze oddali dopiero w 28 minucie. Jednak piłka, po uderzeniu Pawła Pyciaka, minęła słupek bramki MKS. I to wszystko w pierwszej połowie ze strony ŁKS. Lepsze okazje do zmiany rezultatu mieli goście. W 34 minucie Paweł Gierak uderzył nad poprzeczką, a minutę później Lucjan Zieliński zamiast strzelać, wdał się w drybling, który zakończył się potknięciem zawodnika i nieczystym trafieniem w piłkę.

W przerwie trener Wojciech Robaszek dokonał jednej zmiany. Burkhardta zastąpił Mateusz Gamrot, a ŁKS zaczął grać zdecydowanie szybciej. W ciągu kwadransa łodzianie mieli trzy niezłe okazje na objęcie prowadzenia: Patryk Bryła, Jakub Kostryka, a uderzenie z dystansu Tomasza Margola z trudem obronił Grzegorz Kleemann. Goście już tak chętnie, jak do przerwy, nie zapędzali się pod bramkę Michała Kołby. Natomiast łodzianie nadal nacierali. Strzelali: Pyrdoł, Widejko z rzutu wolnego i Bryła. Gola jednak wciąż nie było.

W 73 minucie świetnym rajdem popisał się Kostyrka, jednak zamiast zagrać do zawodnika ŁKS, podał do bramkarza MKS. I nadeszła 78 minuta. Akcję łodzian ponownie rozpoczął Kostyrka, podał do Pawła Pyciaka, a zagranie obrońcy na gola zamienił Radionow. Kibice mieli kolejną okazję do zaśpiewania „Żenia gol!”. Na pięć minut przed zakończeniem meczu napastnik mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców. Tym razem piłka o centymetry minęła bramkę gości. Było naprawdę blisko. W końcowych minutach piłkarze ŁKS mądrze się bronili i dopisali kolejne trzy punkty. Po trzech spotkaniach, rozegranych w roli gospodarza, mają ich siedem.


ŁKS Łódź – MKS Kluczbork 1:0 (0:0)
Bramka:
Radionow 78.

ŁKS: Kołba – Pyciak, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko – Kostyrka, Margol (82. Kocot), Burkhardt (46. Gamrot), Pyrdoł (65. Guzik) – Rozmus, Radionow.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj