Czas na przebudzenie Burkhardta. Znicz można zgasić

Czwartek, 07 września 2017


Przed rozpoczęciem sezonu w drużynie spadkowicza z I ligi upatrywano jednego z kandydatów do awansu. Znicz na razie zawodzi. Zgromadził sześć punktów mniej od beniaminka z Łodzi, mając na koncie aż cztery porażki.



Choć pozycja w tabeli piątkowego (godz. 19.) rywala na to nie wskazuje, piłkarzy ŁKS czeka najtrudniejszy wyjazd w rundzie jesiennej. Znicz co prawda sezon rozpoczął poniżej oczekiwań, ale w jego kadrze znajduje się kilku doświadczonych zawodników. W każdej chwili mogą odpalić, co zresztą pokazali w poprzedniej kolejce, pokonując u siebie GKS Bełchatów 2:1.

Skład drużyny z Pruszkowa, przynajmniej na papierze, wydaje się mocny. Łódzcy kibice doskonale znają: Piotra Klepczarka, Marcina Smolińskiego i Patryka Kubickiego, którzy grali w zespole z al. Unii. W ekstraklasie występowali m.in.: Kamil Włodyka (Ruch Chorzów), Paweł Tarnowski (Jagiellonia Białystok, Polonia Warszawa, Podbeskidzie Bielsko-Biała), czy Eryk Sobków (Zagłębie Lubin).

Niewykluczone, że na słabszy początek rozgrywek w wykonaniu Znicza wpływ miała przebudowa zespołu, po spadku z I ligi. – Wiadomo było, że nie wszyscy piłkarze zostaną. Z drugiej strony, jeżeli ktoś nie dał rady utrzymać się w pierwszej lidze, nie wiem, czy był aż tak dobry, żeby tutaj grać. Nie robiłem z tego tragedii, wzięliśmy się za szukanie nowych graczy. Mam nadzieję, że udało nam się pozyskać zawodników, którzy w drugiej lidze będą dawać jakość. Postaramy się wszystko poskładać. Wierzę, że zespół będzie dobrze grał i zdobywał punkty – mówił przed rozpoczęciem sezonu trener Dariusz Żuraw. Jak widać po wynikach, maszyna nie zatrybiła, ale jest groźna. ŁKS może wykorzystać to, że jeszcze się zacina.

Żeby tak się stało, łodzianie muszą unikać prostych błędów w defensywie. W ostatnich meczach takie się zdarzały. Stąd zapewne podpisanie w tym tygodniu umowy z obrońcą Lukasem Bielakiem, ale raczej wątpliwe, żeby trenerzy zdecydowali się wystawić Słowaka od pierwszej minuty. 8. kolejka to najwyższa pora, żeby więcej drużynie zaczął dawać Filip Burkhardt. Z pozyskanym latem pomocnikiem działacze, trenerzy oraz kibice ŁKS wiążą duże nadzieje. Na razie jednak zawodzi. – Jestem po ciężkiej kontuzji, po której na szczęście nie ma już śladu. Teraz potrzebuję złapać rytm meczowy, zgrać się z zespołem – mówił pomocnik na początku lipca. W pierwszych trzech kolejkach szkoleniowcy stawiali na piłkarza, po meczu z MKS Kluczbork, jakby o nim zapomnieli. Zresztą... Burkhardt wie, że zagrał w nim słabo.




– Dziś byłem fatalny, ale wiem, że jeszcze pomogę drużynie – napisał na Twitterze po meczu, w którym zszedł z boiska w przerwie. Później dwa spotkania przesiedział na ławce rezerwowych, raz wszedł w ostatniej minucie, a z GKS Jastrzębie na kwadrans. Czy w Pruszkowie przełamie złą passę?

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj