Trzeci remis ŁKS w tym sezonie przed własną publicznością

Niedziela, 17 września 2017


Po golu Jewhena Radinowa zespół ŁKS prowadził z GKS Bełchatów. Mecz zakończył się jednak remisem, bo goście wykorzystali jeden z nielicznych błędów łódzkiej defensywy.



Derby województwa łódzkiego zgromadziły na trybunie przy al. Unii komplet publiczności. Mecz oglądało 5120 osób, w tym grupa fanów z Bełchatowa. Goście rozpoczęli spotkanie cofnięci, a ŁKS ruszył do zdecydowanych ataków. Już pierwsza akcja mogła przynieść łodzianom prowadzenie. W polu karnym GKS Krystian Pieczara zgrał piłkę głową do Jewhena Radionowa, ten jednak przestrzelił z około ośmiu metrów. Kilka minut później gospodarze mieli kolejną szansę, w oddaniu celnego strzału przeszkodzili sobie Radionow z Jakubem Kostyrką.

GKS szukał swoich okazji bramkowych w kontratakach. Najwięcej problemów obrońcy ŁKS mieli z Łukaszem Pietroniem, którego uderzenie w 10 minucie przeleciało tuż obok prawego słupka. Chwilę później w pole karne gości zagrał Bartosz Widejko, z piłką minęło się jednak aż trzech zawodników ŁKS: Radionow, Pieczara i Kostyrka. W odpowiedzi uderzał Pietroń, ale lekko i wprost w Michała Kołbę.

Po dwudziestu minutach tempo meczu siadło. Była walka, dużo niedokładnych podań i błędne decyzje arbitra. Damian Kos, wymyślając co chwila przewinienia zawodnikom, przeszkadzał im w grze. Ciekawiej na boisku zaczęło się dziać na pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy. W tym czasie GKS trafił nawet do siatki ŁKS, jednak arbiter uznał, że Piotr Giel był na pozycji spalonej. Z kolei piłkę, po strzale głową Kamila Juraszaka, z trudem obronił Arkadiusz Moczadło.

Początek drugiej połowy należał do zespołu ŁKS. Bełchatowianie przede wszystkim przeszkadzali w grze, rzadko starając się niepokoić defensywę gospodarzy. Łodzianie dążyli do zmiany rezultatu i dopięli swego. W 66 minucie Paweł Pyciak dośrodkował w pole karne GKS, a Radionow uderzeniem głową otworzył wynik spotkania. Radość kibiców ŁKS nie trwała długo. Bełchatowianie w okolicach pola karnego gospodarzy mieli aut. Giel przedłużył piłkę głową, a niepilnowany Bartłomiej Bartosiak skierował ją do pustej bramki. Błąd, jaki w tym sezonie łódzkiej defensywie zdarza się dość często. Po zdobyciu wyrównującego gola bełchatowianie urządzili polowanie na nogi zawodników ŁKS. Arbiter reagował jednak na co trzecie przewinienie. Zdecydowanie chętniej odgwizdywał faule gospodarzy.

Na dwie minuty przed końcem meczu Radionow został powalony w polu karnym, ale gwizdek arbitra milczał. To trzeci remis ŁKS na własnym stadionie. W tym sezonie punkty łodzianom na ich obiekcie zabrały jeszcze drużyny ROW Rybnik i GKS Jastrzębie.

ŁKS Łódź – GKS Bełchatów 1:1 (0:0)
Bramki:
Radioniow 66. – Bartosiak 72.

ŁKS: Kołba – Pyciak, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko - Kostyrka, Margol, Kocot (86. Gamrot), Pieczara (67. Zagdański), Pyrdoł (73. Guzik) – Radionow.



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj