Zdrowy, to strzela. Kapitalny początek sezonu Jewhena Radionowa

Czwartek, 21 września 2017


W dziewięciu spotkaniach drugiej ligi zespół ŁKS zdobył 10 bramek. Sześć z nich jest autorstwa Jewhena Radionowa! Tak dobrego początku sezonu napastnik na polskich boiskach jeszcze nie miał.



Ukraiński zawodnik trafił do ŁKS latem 2016 roku. Miał zstąpić Adama Patorę, który w ostatnim sezonie w barwach zespołu z al. Unii zdobył 20 bramek. Po meczach kontrolnych wydawało się, że ta sztuka się nie powiodła. Radionow w okresie przygotowawczym spisywał się średnio. Rundę jesienną miał jednak udaną. Strzelił w niej 11 goli. Wiosnę rozpoczął równie obiecująco, cztery bramki w dwóch meczach. Później już nie było tak dobrze. Na listę strzelców wpisał się cztery razy, co i tak pozwoliło mu na zakończenie rozgrywek z dorobkiem 19 trafień.

W wielu spotkaniach był jednak krytykowany za swoją postawę. Okazuje się, że napastnik grał z kontuzją. – Przez ostatnie pół roku zjadłem chyba całą aptekę środków przeciwbólowych. Brałem wszystko: tabletki, czopki, kroplówki. Ale i tak bolało – wyjawił w rozmowie z „Faktem”. – Chciałem awansować, chciałem zostać królem strzelców. Dlaczego miałbym symulować? – dodaje.

Przygotowania do sezonu rozpoczął od zajęć indywidualnych. Gdy jego koledzy z zespołu rozgrywali pierwszy mecz kontrolny z Polonią Warszawa (1:0), biegał wokół boiska. W kolejnym sparingu, z GKS Bełchatów (3:3), również nie pojawił się na murawie. Do dyspozycji trenerów był dopiero na trzecie spotkanie, z KKS Kalisz (2:0). Wydawało się, że skrócone przygotowania mogą odbić się na postawie Radionowa w rozgrywkach. Rzeczywiście, w inauguracyjnym meczu z ROW 1964 Rybnik (0:0) prezentował się nijako. Został zmieniony w 63 minucie. Przeciwko Gwardii Koszalin zasiadł na ławce rezerwowych. W przerwie zmienił Łukasza Zagdańskiego, a kilkanaście minut później zdobył jedyną bramkę spotkania. Następne spotkanie i kolejna wygrana 1:0, tym razem z MKS Kluczbork, oczywiście po golu Radionowa.

Cztery dni później napastnik przedłużył umowę z ŁKS. – Super się tu czuję. Wszystko tu jest ok, począwszy od atmosfery w klubie i drużynie, a skończywszy na warunkach pracy. To wspaniałe uczucie, kiedy ludzie wierzą w ciebie, kiedy cię wspierają. Mnie to niesie do lepszej gry i chcę im się za to odwdzięczyć – tłumaczył decyzję Radionow.

W tym sezonie kibice ŁKS 6 razy mieli już okazję do odśpiewania „Żenia gol!”. Napastnik notuje najlepszy początek rozgrywek, od czasu przyjazdu do Polski. O jednego gola gorszy był w sezonach 2015/16 – w brawach Świtu i 2012/13 – Ursus Warszawa. W ubiegłym roku po 9. kolejkach Radionow na koncie miał cztery trafienia. Z tym, że były to rozgrywki 3. ligi.



O dyspozycję napastnika w rundzie jesienniej martwić się raczej nie należy. Niewiadomą jest natomiast jego postawa wiosną. – Od lat w rundzie rewanżowej mam problemy ze zdrowiem. Tym razem już zacząłem badania, żeby w następnym roku uniknąć jakichkolwiek urazów. Chciałbym wreszcie zagrać cały sezon bez kontuzji – podkreśla Radionow.

W klubie, nie ma chyba osoby, która źle myślałaby o zawodniku. – Oprócz tego, że jest dobrym napastnikiem, ma kapitalny wpływ na chłopaków, zarówno na boisku, jak i w szatni – podkreśla prezes ŁKS Tomasz Salski.

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj