Trudne sprawdziany przed drużyną ŁKS. Na początek Warta Poznań

Wtorek, 26 września 2017


Po porażce z Olimpią Elbląg (1:2) drużyna z al. Unii utrzymała nie tylko czwarte miejsce w tabeli, ale również przewagę trzech punktów nad kolejnymi rywalami. Niby nie ma powodów do niepokoju. Problem w tym, że żaden inny zespół nie rozegrał tylu spotkań przed własną publicznością. Na co tak naprawdę stać ŁKS w tym sezonie, okaże się po najbliższych trzech meczach.



Na dziesięć rozegranych meczów, aż w siedmiu ŁKS był gospodarzem. Atut własnego boiska z pewnością ułatwił łodzianom zdobywanie punktów, choć nie do końca został wykorzystany. Ełkaesiacy wygrali trzy spotkania, tyle samo zremisowali i jedno przegrali. Z możliwych do zdobycia 21 punktów, wywalczyli dwanaście. Mogło być dużo lepiej, jednak w dwóch ostatnich spotkaniach zespół al. Unii zbyt łatwo dał sobie wbić gole. Zamiast sześciu punktów, w Łodzi został jeden.

Analiza traconych bramek pokazuje, że największe problemy ŁKS rozpoczynają się po 70 minucie. Siedem z ośmiu bramek, które łodzianie stracili w tym sezonie, rywale zdobyli w ostatnich 18 minutach meczów: Błękitni 80, Stal Stalowa Wola 73, GKS Jastrzębie 82, Znicz 85, GKS Bełchatów 72 i Olimpia Elbląg 76, 85. Jedynie z Gryfem Wejherowo drużyna z al. Unii straciła bramkę dużo wcześniej, w 18 minucie z rzutu karnego. To nie jest przypadek i nad tym zespół musi popracować. Tym bardziej, że od 11. kolejki łodzian czekają trudne przeprawy. W meczach z Wartą Poznań, Wisłą Puławy, Radomiakiem, czy Siarką Tarnobrzeg, takie przestoje w grze mogą drogo kosztować.

Wymienione spotkania będą sprawdzianem nie tylko dla drużyny, ale również dla szkoleniowców. Dokonane przez nich zmiany w pojedynkach z GKS Bełchatów i Olimpią Elbląg przyniosły więcej zamieszania, niż pożytku. – Zastanawia mnie przede wszystkim, dlaczego tak szybko został zdjęty Kocot. Prezentował się bardzo dobrze i jedynym wytłumaczeniem tej zmiany może być fakt, że sam poprosił o zmianę. Gdy zszedł, gra w defensywie się posypała. Dłużej na boisku trzymałbym również Pieczarę. Przy nim Radionow miał więcej miejsca. Trener Olimpii dokonał lepszych zmian, co przyczyniło się do wygranej jego drużyny – uważa Jacek Ziober. Przed czekającymi ŁKS spotkaniami jest również i dobra wiadomość. – Z silniejszymi rywalami powinniśmy prezentować się zdecydowanie lepiej – zapewnia pomocnik Tomasz Margol. Czy tak rzeczywiście będzie, okaże się już w sobotę. Spotkanie w Poznaniu rozpocznie się o godzinie 16.


Fot. Cyfrasport





DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj