Łukasz Zagdański potrafi strzelać gole. Z ławki i trybun tego nie zrobi!

Czwartek, 28 września 2017


Podanie piłki do Jewhena Radionowa i czekanie na końcowy efekt. W zasadzie ŁKS nie zdobywa bramek w inny sposób. Napastnik ze swoich zadań, przynajmniej na razie, wywiązuje się wyśmienicie – 7 goli. Szkoleniowcy w grze ofensywnej rzadko korzystają z innych wariantów.



Podpisanie latem umowy z Łukaszem Zagdańskim wydawało się dobrym ruchem działaczy ŁKS. Napastnik w dwóch ostatnich sezonach, dla Pelikana Niechanowo i Elany Toruń, strzelił w rozgrywkach III ligi 37 goli. Szczególnie w tym drugim klubie zdobywał bramkę za bramką. W rundzie wiosennej zaliczył serię pięciu spotkań z przynajmniej jednym golem na koncie. Dla Elany trafiał średnio co 113 minut. – Na pewno wpływ na to miało zgranie z poszczególnymi zawodnikami, bo znaliśmy się w większości jeszcze z poprzedniego sezonu – tłumaczył zawodnik.

Przed startem tego sezonu Zagdański przyjął ofertę działaczy beniaminka drugiej ligi. – ŁKS podchodził do mojej osoby najbardziej profesjonalnie. Dyrektor Przytuła do mnie dzwonił, później kluby się dogadały między sobą i tak trafiłem do Łodzi – opowiadał napastnik. Wydawało się, że skuteczny piłkarz powinien być wzmocnieniem zespołu z al. Unii. Jak na razie ciężko cokolwiek powiedzieć o jego umiejętnościach.

Trenerzy ŁKS rzadko korzystają z jego usług. W tym sezonie wystąpił w zaledwie 5 spotkaniach, z czego w jednym wyszedł od początku. Na boisku spędził w tym sezonie 112 minut, co daje średnią niewiele ponad 22 minuty na mecz. Zdobył bramkę, przeciwko Stali Stalowa Wola (1:1), która dała łodzianom jeden punkt. Natomiast w Pruszkowie, po faulu na nim, ŁKS miał rzut wolny, zamieniony na zwycięskie trafienie przez Maksymiliana Rozwandowicza.

Po raz ostatni zagrał przeciwko GKS Bełchatów (1:1). Został wprowadzony na boisko w 67 minucie i biegał wszędzie, tylko nie w okolicach pola karnego gości. Przeciwko Olimpii Elbląg zabrakło go nawet na ławce rezerwowych. Szkoleniowcy ŁKS zazwyczaj nie chcą tłumaczyć swoich decyzji kadrowych. – Zawodnicy rezerwowi wchodząc na boisko, mają dać nam jakość. Piłkarz, który gra tylko pięć minut, swoją grą i podejściem, może przekonać nas na tyle, że w kolejnym spotkaniu ma szansę wyjść w pierwszym składzie – przekonuje Jacek Janowski, jeden z trenerów ŁKS.

Jak pokazuje przykład Zagdańskiego, nie zawsze pokrywa się to z rzeczywistością. Po golu w Stalowej Woli napastnik nie zagrał przeciwko GKS Jastrzębie. – Łukasz zdobył bramkę w Stalowej Woli dokładając cegiełkę do tego punktu, natomiast później jest tydzień, w którym patrzymy na zawodników. Nie tylko umiejętności piłkarskie, ale też sfera mentalna i umiejętności taktyczne, również odgrywają rolę w doborze personalnym, jeśli chodzi o wyjściowy skład – podkreśla Janowski. Z tych słów wynika, że snajperski nos Zagdańskiego, przegrywa z założeniami taktycznymi. Oby tylko Radionow jak najdłużej utrzymał formę strzelecką.


Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj