Bezbramkowy remis na boisku lidera. ŁKS kończył spotkanie w osłabieniu

Sobota, 30 września 2017


Zespół z al. Unii zanotował trzeci remis z rzędu. Ten, w porównaniu z poprzednimi, nie jest złym wynikiem. Warta była nieco lepszym zespołem, na dodatek przez ponad dwadzieścia minut grała z przewagą jednego zawodnika. Gospodarze nic nie wskórali, bo świetnie w bramce ŁKS spisywał się Michał Kołba.



W porównaniu z przegranym 1:2 spotkaniu z Olimpią Elbląg trenerzy ŁKS dokonali pięciu zmian w wyjściowym składzie. Dwie z nich spowodowane były urazami Pawła Pyciaka i Tomasza Margola, ten pierwszy nie pojechał do Poznania, a Margol zasiadł na ławce rezerwowych. W ich miejsce zagrali Kamil Rozmus i Patryk Bryła. Na środek defensywy wrócił Maksymilian Rozwandowicz, zamiast Lukasa Bielaka. Ze składu wypadł Krystian Pieczara, a wskoczył do niego Mateusz Gamrot. Trenerzy dokonali również zamiany wśród młodzieżowców, tym razem rezerwowym był Damian Guzik, a szansę gry od pierwszego gwizdka otrzymał Piotr Pyrdoł.

Trudno powiedzieć czy wymiana prawie połowy składu, czy zbyt duży respekt do lidera II ligi spowodowały, że ŁKS w początkowej fazie spotkania nie prezentował się najlepiej. Łodzianie długo łapali właściwy rytm i tylko udana interwencja Michała Kołby uratowała gości przed stratą bramki. Warta objąć prowadzenie mogła już w 6. minucie, na szczęście bramkarz ŁKS wygrał pojedynek sam na sam z Arturem Marciniakiem. Na trybunach przewagę mieli kibice ŁKS, wspomagani przez fanów Lecha, natomiast na murawie dominowali gospodarze.

Do 20 minuty łodzianie praktycznie nie zagrażali bramce Warty. Jedyny pomysł, znany z poprzednich meczów, czyli zagrywanie piłki do Jewhena Radionowa, tym razem nie przyniósł żadnych efektów. Napastnik był dobrze pilnowany, a wsparcia ze strony kolegów z drużyny nie miał praktycznie żadnego. ŁKS pierwszy celny strzał oddał w 27 minucie, jednak uderzenie Przemysława Kocota nie mogło zrobić żadnej krzywdy Adrianowi Lisowi. Chwilę później goście mogli to uczynić, jednak zagubiony przez całe spotkanie Pyrdoł, źle trafił w piłkę po zagraniu Bryły. Na minutę przed zakończeniem pierwszej połowy ponownie świetną interwencją popisał się Kołba, broniąc uderzenie Michała Przybyły.

Po zmianie stron łodzianie próbowali grać nieco odważniej, okazje bramkowe mieli Pyrdoł i Jakub Kostyrka, ale groźniejsza była Warta. W 63 minucie z dystansu uderzał Marciniak, ponownie świetnie spisał się Kołba. W 69 minucie z boiska wyleciał Bryła, oglądając drugą żółtą kartkę, po zderzeniu z Radosławem Jasińskim. Grając w dziesiątkę piłkarze ŁKS skupili się na bronieniu jednego punktu, rzadko próbując akcji ofensywnych. Przyniosło to zamierzony efekt i łodzianie z Poznania wywieźli punkt. Duża w tym zasługa nieźle dysponowanego Kołby.

Warta Poznań – ŁKS Łódź 0:0

ŁKS: Kołba – Rozmus, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko – Kostyrka, Kocot, Bryła, Gamrot (73. Margol), Pyrdoł (66. Guzik) – Radionow (85. Pieczara).

Czerwona kartka: Bryła 69. (za drugą żółtą)

Foto. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj