Co dwie głowy, to nie jedna. Zwycięstwo Widzewa w Nowym Mieście Lubawskim

Niedziela, 01 października 2017


Po dwóch remisach z rzędu zespół z al. Piłsudskiego wzbogacił swoje konto o trzy punkty. Łodzianie, jak to mają w zwyczaju, zmarnowali kilka niezłych okazji, na szczęście skutecznością wykazali się obrońcy. Widzew awansował na drugie miejsce w tabeli, ze stratą dwóch punktów do Sokoła Aleksandrów.



Przez pierwszy kwadrans wielkiego widowiska w Nowym Mieście Lubawskim nie było. Typowy mecz walki, w którym piłka często fruwała nad głowami zawodników. Między 13 a 15 minutą obserwować można było grę w dwa ognie między bramkarzami. Gospodarze szczęścia szukali w dośrodkowaniach w pole karne, z którymi Patryk Wolański nie miał większych problemów. Widzewiacy również nic wielkiego nie zdziałali, może poza sytuacją, po której Daniel Świderski uderzył nad poprzeczką.

Pierwszy groźny strzał oddali gospodarze. W 19 minucie z dystansu uderzał Maciej Koziara, piłka minęła słupek bramki gości. Ten sam zawodnik kilka minut później strzelał głową, tym razem piłka przeleciała nad poprzeczką. W 24 minucie szybka akcja Widzewa zakończyła się uderzeniem Daniela Mąki, wprost w Daniela Niżnika. Gra nieco się ożywiła, choć wciąż piłkarze obu drużyn nie potrafili wymienić między sobą kilku celnych podań z rzędu. Festiwal niedokładności trwał w najlepsze. Nawet, gdy któryś z zawodników znalazł się w dogodnej sytuacji, nic z tego nie wynikało. Przykład, uderzenie Świderskiego w 39 minucie, lekkie i wprost w Niżnika. To, co się działo w ciągu niemal całej pierwszej połowy, najlepiej oddaje scena z filmu „Rejs”.



Do szatni zespoły schodziły jednak przy prowadzeniu Widzewa. Uderzenie głową Sebastiana Zielenieckiego, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusza Michalskiego, zaskoczyło bramkarza Drwęcy. Gospodarze próbowali odpowiedzieć z rzutu wolnego, na posterunku był Wolański.



Druga połowa rozpoczęła się od strzału Grzegorza Domżalskiego, które nie sprawiło większych problemów Wolańskiemu. Drwęca miała kolejną okazję po szybkiej kontrze, Oleh Majik nie trafił jednak w bramkę. W 57 minucie powinno być 2:0 dla Widzewa. Mąka minął Niżnika, który wyszedł daleko poza swoje pole karne, zagrał do Świderskiego. Napastnik zamiast strzelać do pustej bramki wdał się w drybling, który zakończył się udaną interwencją bramkarza gospodarzy. Krótko po tej sytuacji łodzianie podwyższyli prowadzenie.



Radosław Sylwestrzak, podobnie jak Zieleniecki, uderzeniem głową pokonał Niżnika. Po tym trafieniu gospodarze wyraźnie stracili wiarę w korzystny wynik. Widzew kontrolował sytuację na boisku, choć w doliczonym czasie gry Maciej Koziara zdołał pokonać Wolańskiego.



Ostatnie słowo należało jednak do łodzian. Do bramki Drwęcy trafił Miller. Po tym golu arbiter zakończył spotkanie.




Drwęca Nowe Miasto Lubawskie – Widzew Łódź 1:3 (0:1)
Bramki:
Koziara 90+2. – Zieleniecki 43., Sylwestrzak 59., Miller 90.+5

Widzew: Wolański – Kozłowski, Sylwestrzak, Zieleniecki, Pigiel – Michalski, Kazimierowicz (90.+4 Niedziela), Radwański, Miller – Mąka (81. Kwiek), Świderski (62. Gołębiewski).

Fot. Cyfrasport



DODAJ KOMENTARZ:

SONDA

Który z klubów wywalczy awans?
 ŁKS Łódź
 Widzew Łódź
 ŁKS i Widzew
 Żaden
 » głosuj