Mateusz Gamrot wspierał młodych ełkaesiaków na turnieju w Krakowie

Poniedziałek, 09 października 2017


W miniony weekend pomocnik ŁKS nie mógł narzekać na brak piłkarskich emocji. Mateusz Gamrot w sobotnie popołudnie wystąpił w wygranym 1:0 drugoligowym meczu z Wisłą Puławy, a dzień później kibicował młodym piłkarzom na turnieju Hutnik Cup 2017, w którym grały m.in. zespoły reprezentujące jego były i obecny klub.



Dwudniowa impreza odbywała się na Suchych Stawach w Krakowie, gdzie 25-letni pomocnik rozpoczynał przygodę z futbolem. Latem 2016 przeszedł z Hutnika do ŁKS, jednak wśród kibiców tego pierwszego klubu nadal cieszy się ogromną popularnością i sympatią. – Jak spisuje się u was nasz Gamrocik? – takim pytaniem na Suchych Stawach witano osoby związane z zespołem ŁKS 2008, który był jednym z uczestników Hutnik Cup 2017.

Młodzi piłkatrze z al. Unii grali w turnieju ze zmiennym szczęściem, ale odnieśli na nim dwa prestiżowe zwycięstwa. W sobotę pokonali 2:1 Garbarnię Kraków, której seniorzy walczą z ŁKS w rozgrywkach 2. ligi. Po dwunastu kolejkach łodzianie są na czwartym miejscu w tabeli i mają punkt przewagi nad Garbarnią, z którą 21 października zmierzą się na własnym stadionie. Dobrze by było, gdyby wzięli przykład z młodszych kolegów i zainkasowali w tym starciu komplet punktów.

W niedzielę podopieczni trenera Jarosława Byczkowskiego i Adama Gołaszewskiego wygrali natomiast 1:0 z krakowską Wisłą. Szczęście przyniósł im Gamrot, z którym chłopcy spotkali się przed konfrontacją z Białą Gwiazdą. Po tym spotkaniu łodzianie bezbramkowo zremisowali z Hutnikiem II. Tym samym zakończyli turniej podobnie jak go zaczęli, a więc remisem z krakowskim zespołem. Na inaugurację rywalizacji był to remis 1:1 z Borkiem. 

Ostatecznie zespół ŁKS 2008 na szesnaście drużyn zajął dwunaste miejsce. Dla drużyny, która nie bierze jeszcze udziału w zorganizowanych rozgrywkach ligowych, nie był to najgorszy wynik. Nie da się jednak ukryć, że chłopcy liczyli na więcej. Występ w Krakowie będą jednak miło wspominać nie tylko ze względu na pamiątkowe medale i słodkie niespodzianki, ale przede wszystkim dlatego, że zawodnik pierwszego zespołu w dniu wolnym od zajęć przyjechał na ich mecze. W przeciwieństwie do wielu piłkarzy Gamrot czynem, a nie słowami pokazał, że pamięta o klubie, którego jest wychowankiem i jednocześnie identyfikuje się z zespołem, w którym obecnie występuje. Można jedynie żałować, że w środowisku piłkarskim taka postawa to wyjątek, a nie reguła...



DODAJ KOMENTARZ:

Kto jest większym przegranym sezonu 2016/17?
 Widzew Łódź
 ŁKS Łódź
 » głosuj